Camilo Mena o ewentualnym transferze do Dynama Kijów
„Spokojnie, też bym nie poszedł” - tymi słowami Camilo Mena odpowiedział na doniesienia o możliwym transferze do Dynama Kijów. Skrzydłowy Lechii Gdańsk jasno dał do zrozumienia, jak zapatruje się na pomysł przeprowadzki za wschodnią granicę, mimo że klub miał już nawet ustalać warunki finansowe z ukraińskim gigantem.
Camilo Mena nie zamierza opuszczać Lechii Gdańsk, przynajmniej nie w kierunku Dynama Kijów. Skrzydłowy „Biało-Zielonych” osobiście zabrał głos w sprawie doniesień o możliwym transferze do 17-krotnego mistrza Ukrainy, komentując sprawę na platformie X.
Informację o rzekomym zainteresowaniu Dynama przekazał dziennikarz Michaił Spiwakowski w podcaście TaToTake. Według niego działacze Lechii z Paolo Urferem na czele mieli nawet zgodzić się na obniżenie ceny za Kolumbijczyka, biorąc pod uwagę dobre relacje łączące oba kluby. Reakcja samego piłkarza była jednak jednoznaczna. „Spokojnie, też bym nie poszedł” - napisał Mena w komentarzu pod jednym z wpisów, nie zostawiając wątpliwości co do swojego stanowiska.
Warto zwrócić uwagę na moment publikacji tego wpisu. Kolumbijczyk zareagował dopiero po tym, jak Dynamo Kijów pożegnało się z marzeniami o grze w Lidze Konferencji, co mogło mieć wpływ na ostateczny kształt całej sytuacji transferowej.
23-letni skrzydłowy w piątek ponownie wybiegł na boisko w podstawowym składzie Lechii podczas meczu z Ruchem Chorzów, który „Biało-Zieloni” przegrali 0:1. Mena słynie z widowiskowego stylu gry i w minionym sezonie Ekstraklasy zapisał na swoim koncie pięć goli oraz 10 asyst, co teoretycznie otwierało mu drzwi do transferu nawet za granicę.
Sytuacja Kolumbijczyka wyraźnie odbiega od tego, co dzieje się z innymi liderami gdańskiej drużyny. Tacy zawodnicy jak Tomáš Bobček, Rifet Kapić, Iwan Żelizko czy Bohdan Wjunnyk mogą już nigdy nie założyć koszulki Lechii, co czyni lojalność Meny tym bardziej wyjątkową na tle reszty szatni.
Pozostanie skrzydłowego to dobra wiadomość dla drużyny prowadzonej przez Władysława Łupaszkę. Zespół w czterech pierwszych kolejkach I ligi zdobył zaledwie jeden punkt i potrzebuje sprawdzonych zawodników, by odwrócić niekorzystny bilans na starcie rozgrywek.