Alvarez stawia ultimatum: albo Barcelona, albo zostaje w Atletico
Arsenal próbował wejść do gry o Juliana Alvareza, ale Argentyńczyk nie zamierza nawet rozmawiać o przeprowadzce na Wyspy. Dla napastnika Atletico istnieje tylko jeden kierunek transferowy.
Julian Alvarez postawił sprawę jasno: jeśli ma odchodzić z Atletico Madryt, to tylko do Barcelony. Żaden inny klub nie wchodzi w grę. Ani Arsenal, ani ktokolwiek inny.
Temat ciągnie się od miesięcy. Argentyński napastnik jeszcze podczas mistrzostw świata powiedział publicznie, że najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron byłby transfer. Od tamtej wypowiedzi minęły już dwa miesiące, a sytuacja wygląda na patową. Atletico twardo odmawia sprzedaży swojego gracza do bezpośredniego konkurenta w La Liga.
To jednak nie zmienia nastawienia Alvareza. Według osób z jego najbliższego otoczenia jedynym marzeniem 26-latka jest gra na Camp Nou. Napastnik nie zadebiutował jeszcze w tym sezonie, bo wrócił do treningów później ze względu na udział w finale mundialu. Kontrakt z Atletico wiąże go do 2030 roku, więc Rojiblancos mają bardzo mocną pozycję negocjacyjną.
W międzyczasie do akcji próbował wkroczyć Arsenal. Jak podał Fabrizio Romano, Kanonierzy nawiązali bezpośredni kontakt z Atletico i zorganizowali spotkanie w Londynie z dyrektorem sportowym Mateu Alemanym. Mistrzowie Premier League pytali o warunki ewentualnego transferu.
Szybko okazało się jednak, że kwota za Alvareza jest dla Arsenalu za wysoka. Do tego sam piłkarz nie otworzył żadnych drzwi do przeprowadzki na Wyspy. Gunners spróbowali, ale trafili na podwójną ścianę.
Cała saga sprowadza się więc do prostego scenariusza: albo Barcelona znajdzie sposób, żeby dogadać się z Atletico, albo Alvarez zostaje w Madrycie. Tertium non datur. Tyle że okno transferowe powoli się zamyka, a katalońska dyrekcja z Deco na czele zaczyna już rozglądać się za alternatywnymi opcjami na rynku.