Wjunnyk odrzucił Koronę i czeka na Legię. Papszun wciąż chce tego transferu
Ukraiński napastnik Lechii Gdańsk postawił weto wobec przenosin do Kielc. Jego cel jest jeden — Legia Warszawa, gdzie chce go trener Marek Papszun. Problem w tym, że stołeczny klub musi najpierw zwolnić miejsce w ataku.
Bohdan Wjunnyk zablokował transfer do Korony Kielce, choć klub z Kielc dogadał się już z Lechią Gdańsk. Kwota? 700 tysięcy euro plus bonusy. Zawodnik nie chciał jednak o tym słyszeć.
„Odmówiłem Koronie. Szanuję klub z Kielc i ofertę, jaką mi złożył. To bardzo dobrzy ludzie, ale prawda jest taka, że chcę trafić tylko do Legii Warszawa. Legia to Legia. W dodatku chce mnie tam Marek Papszun. Mam nadzieję, że kluby zdołają się dogadać” — powiedział Ukrainiec.
Deklaracja jest jednoznaczna, a po drugiej stronie sprawa też nie wygląda na zamkniętą. Papszun nie zrezygnował z pomysłu na Wjunnyka, mimo że Legia niedawno sprowadziła ze Sparty Praga Jana Kuchtę. Trener widzi ofensywnego gracza w podwójnej roli — jako klasycznego napastnika lub cofniętą „dziesiątkę”.
Przeszkoda jest konkretna i dotyczy kadry. Legia ma w tej chwili pięciu snajperów: Łukasza Zjawińskiego, Kuchtę, Rafała Adamskiego, Miletę Rajovicia oraz kontuzjowanego Antonio Colaka. Zanim jakikolwiek ruch w kierunku Wjunnyka będzie możliwy, przynajmniej jeden z nich musi odejść.