Simundza pogratulował Ortizowi transferu do Atletico. „Czuję satysfakcję”

Simundza pogratulował Ortizowi transferu do Atletico. „Czuję satysfakcję”

Legia - Śląsk Ante Simundza
fot. Jan Szurek
Domyślna grafika
Maciek
21 sierpnia 2026 15:01
2 minuty czytania

Były piłkarz Śląska Wrocław trafił do jednego z największych klubów w Europie, a jego niedawny trener nie kryje dumy. Przed meczem z Widzewem Łódź Damir Simundza opowiedział też o tym, czego nauczył się po bolesnej porażce w derbach.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Damir Simundza na konferencji prasowej przed meczem z Widzewem Łódź nie ukrywał, że z uwagą śledzi losy Arnau Ortiza. Hiszpan, który jeszcze niedawno grał w barwach Śląska Wrocław, trafił do Atletico Madryt. Szkoleniowiec wrocławian przyznał, że pozostaje z piłkarzem w kontakcie.

„Cieszę się z jego występów, pisaliśmy razem, pogratulowałem mu. Podziękował mi za wskazówki z czasów naszej pracy” – powiedział Simundza, dodając: „Wiemy jak wyglądało jego odejście, ale to było coś ponad piłką nożną. Bardzo się cieszę z jego sukcesu i czuję satysfakcję”.

Przed piątkowym starciem z Widzewem kadra Śląska prezentuje się dobrze. Jedynym nieobecnym jest Lamine Ba, który pauzuje za kartki. Simundza zapowiedział, że problem zdrowotny Senegalczyka nie jest poważny. Reszta składu jest do dyspozycji, w tym cała trójka napastników: Przemysław Banaszak, Dembele i Marjanac. Do treningów z pierwszym zespołem dołączył też Maksymilian Stangret z rezerw.

O Banaszaku Simundza wypowiedział się z przekonaniem, choć napastnik ma w tym sezonie na koncie zaledwie jednego gola. „Ma jakość, by grać lepiej” – ocenił trener. Dwóch z trzech napastników zdążyło już wpisać się na listę strzelców, a Dembele zaliczył asystę. Dla Simundzy kluczowe jest, by zawodnicy wierzyli we własne umiejętności.

Szkoleniowiec odniósł się też do piątkowego rywala. Widzew pod wodzą Aleksandara Vukovicia buduje ambitny projekt, ale Simundza odmówił wartościowania pozycji łodzian w stawce Ekstraklasy. „Moją pracą nie jest ocenianie rywali, tylko podnoszenie poziomu mojego zespołu” – uciął.

Z Vukoviciem Simundza zetknął się już wcześniej, gdy Serb prowadził Piasta Gliwice. Tamten mecz, przegrany po pechowym samobóju i bramce z szybkiego wrzutu z autu, był dla Słoweńca lekcją na temat specyfiki polskiej ligi. Teraz ma za sobą pół roku Ekstraklasy i rok pierwszej ligi. Zapytany, czy się zmienił, odparł krótko: „Mam więcej doświadczenia. Wiele się nie zmieniłem”.

Źródło: Slasknet.com

Wybrane dla Ciebie