Klub z Arabii Saudyjskiej negocjuje transfer Jana Ziółkowskiego
Zaledwie rok po przeprowadzce do Rzymu polski obrońca może zmienić otoczenie. Według wiarygodnego dziennikarza transferowego jeden z saudyjskich klubów rozpoczął rozmowy z AS Romą w sprawie pozyskania 20-letniego stopera.
Przyszłość Jana Ziółkowskiego w AS Romie staje pod dużym znakiem zapytania. Jak poinformował ceniony dziennikarz transferowy Nico Schira, jeden z klubów z Arabii Saudyjskiej rozpoczął rozmowy z rzymskim klubem w sprawie pozyskania polskiego środkowego obrońcy.
Kluczową informacją jest fakt, że Ziółkowski nie figuruje w planach Gian Piero Gasperiniego. Dla 20-latka to bolesny zwrot – zaledwie pod koniec sierpnia 2025 roku opuścił Legię Warszawa, przenosząc się do Serie A za około 6,6 miliona euro opłaty podstawowej. Kontrakt, który wówczas podpisał, obowiązuje aż do 30 czerwca 2030 roku, co daje Romie silną pozycję negocjacyjną.
Pierwszy sezon w Italii trudno uznać za udany. Ziółkowski – mierzący 194 cm stoper – rozegrał wprawdzie 18 meczów ligowych, ale tylko pięciokrotnie pojawił się w wyjściowym składzie. Na boisku spędził łącznie 508 minut, nie wpisując się na listę strzelców ani asystentów, a do tego zebrał trzy żółte kartki. To bilans, który jasno pokazuje, że nie zdołał przekonać do siebie sztabu szkoleniowego i wywalczyć stałego miejsca w jedenastce.
Warszawiak z rocznika 2005 był jednym z najbardziej obiecujących polskich obrońców swojego pokolenia, a transfer do Romy miał być naturalnym krokiem w rozwoju kariery. Rzeczywistość okazała się jednak surowsza – konkurencja na środku obrony oraz oczekiwania Gasperiniego wobec intensywności pressingu i gry z piłką postawiły poprzeczkę bardzo wysoko.
Ewentualny kierunek saudyjski byłby zaskakujący dla tak młodego zawodnika, ale liga Saudi Pro League dysponuje coraz większymi środkami i regularnie kusi europejskie kluby atrakcyjnymi ofertami. Dla Romy sprzedaż mogłaby być sposobem na odzyskanie przynajmniej części zainwestowanych pieniędzy, zwłaszcza że w umowie transferowej z Legią przewidziano również bonusy oraz 10-procentowy udział warszawskiego klubu w kwocie ewentualnego kolejnego transferu. Legia miałaby więc w tej transakcji własny interes finansowy.
Na razie rozmowy są na wczesnym etapie i nie wiadomo, czy Ziółkowski jest skłonny zaakceptować tak egzotyczny kierunek. Nie da się jednak ukryć, że dalsza rola rezerwowego w Rzymie nie służy jego rozwojowi – a perspektywa regularnej gry, nawet poza Europą, może okazać się argumentem trudnym do zignorowania.