Afera SMS-owa: sędzia Wójcik zeznawał przed Komisją Ligi. Szulc w końcu przemówił
Komisja Ligi przesłuchała Arkadiusza Kamila Wójcika w sprawie kontaktów z Adrianem Siemieńcem. Marcin Szulc, przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN, złożył wyjaśnienia dotyczące momentu, w którym sam poznał szczegóły korespondencji. Wyłania się z nich obraz wielotygodniowego opóźnienia w przepływie informacji wewnątrz struktur sędziowskich.
Sędzia Arkadiusz Kamil Wójcik stawił się dziś przed Komisją Ligi i od godziny 15:30 składał zeznania w sprawie tzw. afery SMS-owej. Organ prowadzący postępowanie wezwał go, by ustalić przebieg jego kontaktu z trenerem Jagiellonii Białystok Adrianem Siemieńcem oraz to, kiedy i komu przekazał informacje o korespondencji.
Wcześniej tego dnia upłynął termin, jaki Komisja Ligi wyznaczyła Marcinowi Szulcowi, przewodniczącemu Kolegium Sędziów PZPN, na odpowiedź na dwa pytania: kiedy dowiedział się o sprawie i kiedy otrzymał zrzuty ekranu z wiadomościami Siemieńca do Wójcika. Szulc wskazał, że o korespondencji usłyszał po raz pierwszy 25 czerwca, podczas rozmowy ustnej. Same screeny trafiły do niego jeszcze później, 3 lipca. Oznacza to, że od meczu Jagiellonii z GKS-em Katowice, rozegranego 17 maja, do momentu powiadomienia szefa polskich sędziów minęło 39 dni.
Cztery dni po otrzymaniu dowodów przez Szulca, 7 lipca, odbyło się spotkanie z udziałem prezesa PZPN Cezarego Kuleszy, Wójcika, Łukasza Gilarskiego oraz Tomasza Kozłowskiego. 9 lipca Gilarski wszczął formalne postępowanie. Wydział Dyscypliny PZPN przekazał następnie sprawę do Komisji Ligi 1 września.
Sam Szulc broni się, że po jego stronie opóźnienia nie było. Od chwili, gdy dostał screeny, do spotkania z prezesem PZPN upłynęły zaledwie cztery dni. Otwarte pozostaje natomiast pytanie, dlaczego informacja o korespondencji krążyła w strukturach sędziowskich ponad miesiąc, zanim dotarła do przewodniczącego Kolegium.
Istotą afery jest korespondencja, w której Siemieniec pisał do Wójcika w kontekście meczu sędziowanego przez Pawła Raczkowskiego. Trener prosił, by Raczkowski „z Nami w tym temacie współpracował” i uprzedzał o zawodnikach zagrożonych kartkami, tak aby mógł ich wcześniej zmieniać. Zaznaczał jednocześnie, że nie zamierza ingerować, gdy kartka będzie ewidentnie należna. Wójcik przesłał screeny rozmowy do Raczkowskiego, a ten przekazał je do PZPN. Siemieniec przeprosił za swoje zachowanie w oświadczeniu.
Przed Komisją Ligi zeznawać ma również Raczkowski. Kluczowe dla postępowania będzie odtworzenie pełnej ścieżki przepływu informacji i ustalenie, czy po drodze doszło do celowych opóźnień wymagających osobnego wyjaśnienia.