Prezes Siarki Tarnobrzeg o wyeliminowaniu Lecha
Prezes Siarki Tarnobrzeg nie kryje emocji po sensacyjnym zwycięstwie nad Lechem Poznań w Pucharze Polski. – To wielka sprawa, piszemy historię – podkreśla Dariusz Dziedzic. Mistrz Polski bezradny wobec konsekwentnej defensywy trzecioligowca, który wyszedł z tej bitwy zwycięsko 1:0. Kulisy triumfu obnażają przewagę determinacji i taktyki nad wyższą klasą rywala. Lech wraca do Poznania upokorzony, a Siarka świętuje awans do 1/8 finału.
Lech Poznań, jeszcze niedawny mistrz Polski i uczestnik fazy grupowej Ligi Europy, zakończył swoją przygodę z Pucharem Polski już na etapie starcia z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg. Zespół z Tarnobrzega sensacyjnie ograł faworytów 1:0, czym zapisał się na długo w historii lokalnego futbolu.
Prezes Siarki, Dariusz Dziedzic, nie ukrywał radości po takim triumfie. – To wynik, o którym można było marzyć – przyznał, podkreślając, jak duża różnica klas dzieliła oba zespoły. Zaznaczył też, że sukces to efekt konsekwentnej, mądrej gry całej drużyny, która szczelnie zapracowała w defensywie i potrafiła stworzyć zagrożenie pod bramką Kolejorza.
Czy kluczowy był jeden piłkarz? Owszem, jak zwrócił uwagę Dziedzic, fenomenalnie spisał się 17-letni golkiper Tomasz Pytlak. Dwukrotnie uratował swój zespół w najtrudniejszych momentach, zwłaszcza w końcówce oraz w pierwszej połowie, ale sukces to efekt zbiorowego wysiłku – szczelnej, dobrze zorganizowanej obrony, czujności i dyscypliny taktycznej.
Zespół z Poznania nie był w stanie znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza gospodarzy, a Siarka korzystała z okazji na szybkie przejścia od obrony do ataku – właśnie to pozwoliło im zdobyć decydującego gola. Jak przyznał prezes Dziedzic, szczególnie ważna okazała się mobilizacja – Lech, mający do czynienia z dużo niżej notowanym przeciwnikiem i grając na bardziej kameralnym stadionie, nie potrafił narzucić swojego stylu.
Ten sukces nie przyszedł znikąd: już w poprzedniej rundzie Siarka pozbyła się z rozgrywek ekstraklasowego Zagłębia Lubin. Tym razem pokonanie utytułowanego rywala potwierdziło, że trzecioligowcy potrafią grać pod presją. Na trybunach pojawiło się ponad 4000 kibiców, co dodatkowo napędzało gospodarzy do walki.
Na efekty nie trzeba było długo czekać – rozgłos wokół sensacji przekłada się już nie tylko na emocje, ale także na konkretne korzyści: zespół wywalczył premie i bonusy, a klub może liczyć na dodatkowe wpływy od PZPN. Prezes Siarki, choć jeszcze nie miał czasu na świętowanie, podkreślił, jak wielką nagrodą jest dla zawodników możliwość przeżywania takich spotkań oraz awansu do kolejnej rundy.
Niebawem poznamy kolejnego rywala Siarki w 1/8 finału rozgrywek. Dziedzic nie ukrywa, że chciałby trafić na zespół z wyższej półki, a najlepiej – na Jagiellonię Białystok, co byłoby wyjątkowo prestiżowym wydarzeniem w Tarnobrzegu. Jak stwierdził szef klubu, „teraz stworzyliśmy święto futbolu i chcielibyśmy mieć takie kolejne oraz pisać historię”.