Lammens wyznaje, jakim bramkarzem chce być w Manchesterze United. Wzoruje się na legendzie
Belgijski bramkarz, który w pierwszym sezonie na Old Trafford zgarnął nagrodę dla najlepszego transferu Premier League, ujawnił, co chce przejąć z gry Edwina van der Sara. Mimo trudnego początku nowych rozgrywek nie traci wiary w siebie.
Senne Lammens trafił na Old Trafford latem 2025 roku, gdy Manchester United rozpaczliwie potrzebował stabilności w bramce. Andre Onana i Altay Bayındır nie spełnili oczekiwań, a cień Edwina van der Sara i Davida de Gei wciąż przypominał, jak wysoko postawiona jest poprzeczka w tym klubie.
24-letni Belg odpowiedział na te wymagania w swoim pierwszym sezonie tak przekonująco, że na jego koniec odebrał nagrodę dla najlepszego transferu Premier League. Przyniósł spokój, pewność interwencji i zauważalną poprawę liczb defensywnych całej drużyny.
Początek nowych rozgrywek wygląda już mniej imponująco. Sześć straconych goli w trzech meczach ligowych to bilans, który zwraca uwagę, choć sam Lammens nie ponosi za to głównej winy. Formacja obronna Czerwonych Diabłów zawodzi go w kluczowych momentach.
Te kłopoty nie zachwiały jednak pewnością siebie bramkarza. W rozmowie z Via Play Lammens jasno określił, kim chce być dla dwudziestokrotnych mistrzów Anglii.
„Wielkie kluby nie chcą bramkarza, który w jednym meczu gra świetnie, a w następnym słabo. Chcą kogoś, kto jest skałą za linią obrony. Kogoś, na kim drużyna może polegać” — powiedział. „To zdecydowanie mój główny cel. Można to trochę porównać do Edwina van der Sara. To ktoś, kogo podziwiam. Z jego gry chciałbym przejąć przede wszystkim ten spokój.”
Pomimo wczesnych turbulencji w tym sezonie trudno kwestionować, że Lammens stanowi wyraźny postęp w porównaniu z tym, co United mieli w bramce wcześniej. Ma 24 lata, wciąż się rozwija, a czyste konto w niedawnym meczu z Sabah FK może być sygnałem, że gorszy okres mija. Jeśli obrona zacznie mu pomagać, a nie przeszkadzać, droga do statusu klubowej legendy pozostaje otwarta.