Rodri o szansach Barcelony w Lidze Mistrzów: „To realne, ale nie jesteśmy faworytami”

Rodri o szansach Barcelony w Lidze Mistrzów: „To realne, ale nie jesteśmy faworytami”

Rodri Rodrigo Hernandez Cascante
fot. Bryan Berlin, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maciek
3 minuty czytania

Zdobywca Ligi Mistrzów z Manchesterem City otwarcie mówi o tym, czego wciąż brakuje Barcelonie, by sięgnąć po europejskie trofeum po dwunastu latach posuchy.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Rodri nie owija w bawełnę. Zapytany przez „Mundo Deportivo” o szanse FC Barcelony na wygranie Ligi Mistrzów, kapitan reprezentacji Hiszpanii odpowiedział wprost: „Liga Mistrzów jest dla nas osiągalna, ale nie uważam, żebyśmy byli faworytami”.

To słowa, które mogą zaskakiwać w kontekście drużyny, która zdobyła dwa tytuły mistrza Hiszpanii z rzędu i latem wzmocniła się właśnie Rodrim, sprowadzonym z Manchesteru City. 30-letni pomocnik błyskawicznie wkomponował się w skład i podniósł poziom zespołu, ale wie, że Liga Mistrzów rządzi się innymi prawami niż ligowe rozgrywki.

„Oczywiście widzę to jako realistyczny cel. To ostatni krok, który musimy zrobić, żeby pokazać Europie, jakim zespołem jesteśmy” — stwierdził Rodri, zaraz jednak dodając istotne zastrzeżenie: „Trzeba rozumieć, skąd przychodzimy i czego wymaga zdobycie tego trofeum. Ta drużyna musi jeszcze poprawić kilka rzeczy”.

Hiszpan wie, o czym mówi. Barcelona w ostatnich dwóch sezonach odpadała z Champions League w boleśnie dramatycznych okolicznościach. W dwumeczu z Atlético Madryt Katalończycy mieli czerwone kartki w obu spotkaniach. Rywalizacja z Interem Mediolan przyniosła sześć strzelonych goli, ale aż siedem straconych. Właśnie te doświadczenia Rodri ma na myśli, gdy wskazuje na kluczowy obszar do poprawy.

„Chodzi o kontrolowanie momentów, które decydują o losach dwumeczu, zwłaszcza w fazie pucharowej. Czerwone kartki, karne, zbyt łatwo tracone bramki — to wszystko przesądza o tym, czy idziesz dalej, czy odpadasz”.

Co ciekawe, zdobywca Ligi Mistrzów z City sugeruje Barcelonie drogę, która może wydawać się sprzeczna z DNA klubu. „Może lepiej nie być aż tak dobrym w ataku, ale za to być bardziej solidnym i konsekwentnym. Drużyny, które wygrywały tę rywalizację, to udowodniły” — przekonywał.

Rodri otwarcie przyznał, że częścią jego misji w Barcelonie jest właśnie zaszczepienie mentalności zwycięzcy w drużynie pełnej młodych, utalentowanych piłkarzy. „Gracze tacy jak ja przyszli tu między innymi po to, żeby pomóc zespołowi urosnąć i wnieść coś, co uważam za kluczowe przy zdobywaniu tak wyjątkowych trofeów”.

Jednocześnie Hiszpan podkreślił, że sam przeszedł długą drogę, zanim sięgnął po puchar. „Zawsze powtarzam, że zanim wygrasz, musisz przegrać i musisz się nauczyć. Grałem w wielu edycjach Ligi Mistrzów, zanim w końcu udało się ją zdobyć”.

Barcelona czeka na triumf w Champions League od 2015 roku. Rodri wierzy, że potencjał jest, ale proces dojrzewania jeszcze się nie zakończył.

Źródło: Mundo Deportivo

Wybrane dla Ciebie