Lech Poznań wymęczył zwycięstwo z KI Klaksvik. Agnero bohaterem po 81 minutach męki – StolicaSportu.pl

Lech Poznań wymęczył zwycięstwo z KI Klaksvik. Agnero bohaterem

Yannick Agnero
fot. Lech Poznań
Domyślna grafika
Maciek
6 sierpnia 2026 21:00
3 minuty czytania

Lech Poznań po długiej i nerwowej walce wymęczył skromne zwycięstwo 1:0 z KI Klaksvik w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Europy. Jedynego gola dla gospodarzy strzelił Yannick Agnero dopiero w 81. minucie, wykorzystując szczęśliwe poślizgnięcie bramkarza rywali. Kolejorz miał ogromne problemy z przełamaniem defensywy gości z Wysp Owczych, których ambicja i determinacja zaskoczyły Poznaniaków. Rewanż zaplanowany na 13 sierpnia w Klaksviku zapowiada się na bardzo trudną misję.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wielu kibiców Lecha Poznań liczyło na spokojny wieczór, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Kolejorz musiał mocno się napocić, by wymęczyć skromne zwycięstwo nad KI Klaksvik z Wysp Owczych w pierwszym spotkaniu trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy. Jeżeli ktoś się spodziewał druzgocącego triumfu po blamażu z Aarhus i wygranej z Wieczystą Kraków, musiał przełknąć gorzką pigułkę.

Pierwsza połowa rozczarowała. Poznaniacy ewidentnie nie mieli pomysłu na przełamanie szczelnej defensywy gości, którzy pokazali, że nie przyjechali na wycieczkę. Najbliżej zdobycia gola był Sayyadmanesh: najpierw jego strzał zatrzymał bramkarz, chwilę później do akcji wkroczyła poprzeczka. Swoją okazję miał też Walemark, ale upływały kolejne minuty i środkowi Lecha wyglądali coraz bardziej bezradnie. Do przerwy wynik nie drgnął ani o jotę.

Na drugą połowę, po zmianie Murawskiego na Palmę, to goście ruszyli do przodu i narobili zagrożenia pod bramką Lisa – mocnych wrażeń jednak zabrakło, bo piłka o centymetry minęła słupek. Chwilę później pomocnik Lecha Pablo Rodriguez, który dostał świetne prostopadłe podanie, zaliczył pudło wieczoru, nie trafiając nawet w światło bramki stojąc sam przed golkiperem. Drugi raz nie popisał się kilka minut później – tym razem zbierał się do strzału tak długo, że Farerzy zdążyli zażegnać niebezpieczeństwo. Swoją okazję miał też Ishak, ale minimalnie chybił.

KI Klaksvik coraz śmielej poczynali sobie na połowie Lecha, aż w pewnym momencie poprzeczka uratowała gospodarzy po bezpośrednim uderzeniu z rzutu rożnego. Na trybunach było czuć narastające napięcie – Poznaniacy zdawali sobie sprawę, jak niespodziewana mogłaby być strata gola na własnym stadionie.

Wszystko odmieniło się w 81. minucie. Mikael Ishak rozegrał piłkę do świeżo wprowadzonego na murawę Yannicka Agnero, a ten wykorzystał fatalny błąd i poślizg bramkarza Jensena, pewnie trafiając na wagę prowadzenia. Gol padł z niczego, ale goście byli bliscy natychmiastowej odpowiedzi: po główce kapitana Klaksvik świetnie interweniował jeszcze Lis.

Do końcowego gwizdka Lech miał jeszcze kilka sposobności na podwyższenie rezultatu – najbliżej był Walemark, którego zatrzymał bramkarz gości oraz Ishak po mocnym, lecz niecelnym uderzeniu. Zabójcza skuteczność Lecha jednak zawiodła tego dnia na całej linii. Ważne trzy punkty, ale styl raczej nie uspokoił nikogo przed wyjazdem na Wyspy Owcze.

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie