Motor Lublin grał do końca. Czubak bohaterem drużyny Mariusza Misiury
To był futbolowy spektakl w pełnej krasie! Motor Lublin i Wisła Płock zafundowały kibicom aż pięć bramek, emocje do samego końca i rozstrzygnięcie, które przyszło dopiero w siódmej minucie doliczonego czasu gry. Lublinianie, którzy ostatnio regularnie punktowali, tym razem znów pokazali charakter i rzutem na taśmę wyciągnęli komplet oczek. Zwycięstwo drużynie gospodarzy dał rezerwowy Karol Czubak, skutecznie zamykając akcję w ostatnich sekundach.
Pięć trafień, zawrotne tempo i decydujący gol w ostatnich sekundach – tak można podsumować hitową inaugurację 14. kolejki Ekstraklasy, w której Motor Lublin pokonał Wisłę Płock 3:2. Gospodarze przystępowali do meczu z minimalną przewagą w tabeli, a goście z Płocka nie chcieli być chłopcami do bicia.
Już w 2. minucie lublinianie rozgrzali swoich kibiców - po centrze w pole karne, Bartosz Bereszyński głową trafił do siatki, a bramkarz Wisły, Rafał Leszczyński, ewidentnie mógł w tej sytuacji zachować się lepiej. Chwilę później pod bramką gości znów się zagotowało, szczególnie po uderzeniu Fabio Ronaldo, które zatrzymało się na słupku.
Goście długo nie potrafili odpowiedzieć, a Motor nie przestawał szukać kolejnego gola – aż do 31. minuty. Wtedy po zamieszaniu po rzucie rożnym Afonso Silva głową doprowadził do wyrównania, wywołując konsternację w szeregach gospodarzy.
Ledwie dwie minuty później Wisła przeprowadziła szybki atak - Samuel Akere urwał się prawą stroną, dograł do Olafa Kobackiego, a ten spokojnie wykończył akcję. Emocje jeszcze podbił fakt, że na murawie były dwie piłki, jednak sędzia uznał gola, mimo protestów zawodników Motoru.
Po przerwie gospodarze wrzucili wyższy bieg. W 53. minucie do wyrównania doprowadził Mbaye N'Diaye, który wykończył akcję z lewej strony. Ataki Motoru trwały i już za chwilę Leszczyński musiał ratować swój zespół po kolejnym groźnym strzale.
Płocczanie obudzili się dopiero w ostatnim kwadransie. Swoje okazje miał też Motor, szczególnie po efektownym uderzeniu Lubereckiego, które minimalnie minęło słupek. W 76. minucie piłka znalazła się jeszcze w siatce gospodarzy, gdy po niefortunnej interwencji Kamil Lukoszek skierował ją do własnej bramki - sędzia nie uznał trafienia, doszukując się faulu Saida Hamulicia.
Ostatnie minuty to już prawdziwa nerwówka. Najpierw Wisła Płock musiała radzić sobie w osłabieniu po czerwonej kartce (dwie żółte) dla Marcusa Haglinda-Sangre. Motor rzucił się do ataku - i to się opłaciło. W doliczonym czasie gry, już w ósmej minucie, Kamil Lukoszek zagrał z prawej strony, a Karol Czubak wpakował piłkę do bramki na wagę zwycięstwa.
Motor Lublin – Wisła Płock 3:2 (1:2)
1:0 Bartosz Bereszyński 2
1:1 Afonso Silva 31
1:2 Olaf Kobacki 33
2:2 Mbaye N'Diaye 53
3:2 Karol Czubak 90+8