Kolejne dymisje w PKOL
PKOl znalazł się w ogniu krytyki po ujawnieniu szczegółów umowy z Profbudem, według której deweloper za możliwość używania wizerunku olimpijczyków zapłaci zaledwie 700 tys. zł. Zarząd nie zdołał rozwiązać sporu i czeka na wyniki audytu, a sponsora nie było nawet na decydującym posiedzeniu. W tle personalna czystka – stanowisko traci sekretarz generalny Marek Pałus, dotychczas prawa ręka Piesiewicza. Sponsor zapowiada minimum 17 mieszkań dla olimpijczyków, ale dla nowego kierownictwa to wciąż za mało, bo najpilniejsze są konkretne przelewy do budżetu komitetu.
Polski Komitet Olimpijski od kilku tygodni zmaga się z poważnym kryzysem. Wszystko przez ujawnioną w ostatnich dniach umowę sponsorską z Profbudem. Jak wynika z treści zawartego kontraktu, deweloper miał za 16-letnią współpracę przekazać PKOl-owi zaledwie 700 tysięcy złotych. W zamian firma otrzymała szerokie prawa marketingowe – korzysta z wizerunków olimpijczyków i symboli olimpijskich w reklamach, a do tego zobowiązała się do przekazania sportowcom mieszkań jako nagród za zdobycie olimpijskich medali.
Nowe władze PKOl, które przejęły ster po Radosławie Piesiewiczu, są zgodne – umowa jest rażąco niekorzystna. Według ich wyliczeń, kupowanie mieszkań dla medalistów we własnym zakresie byłoby znacznie tańsze niż obowiązujący do 2039 roku kontrakt. Ich oczekiwania finansowe mocno różnią się jednak od propozycji sponsora – komitet liczył na kilka milionów złotych rocznie za możliwość używania symboli, podczas gdy Profbud forsuje model świadczeń rzeczowych, czyli nagradzania samych sportowców.
Kiedy sprawa trafiła na nadzwyczajne posiedzenie zarządu, atmosfera była napięta. Choć prekursorzy zmiany chcieli natychmiastowego zerwania umowy, decyzję odłożono: kluczowe mają być wyniki niezależnego audytu, którego efekty pojawią się najwcześniej w połowie listopada. Deweloper – jak twierdzi w swoim oświadczeniu – nie został w ogóle wpuszczony na posiedzenie zarządu i odrzucił propozycję PKOl dotyczącą renegocjacji kontraktu. Według Profbudu byłoby to skrócenie umowy do 2030 roku i jednoczesne kilkukrotne podniesienie sumy przekazywanej komitetowi – ruch, który firma uznała za nie do zaakceptowania.
Konflikt nabrał rozpędu we wtorek podczas bezpośrednich rozmów prezesa PKOl Mariana Kmity i szefa Profbudu Pawła Malinowskiego. Po fiasku negocjacji sponsor rozesłał list do członków prezydium, deklarując nie tylko czasowe wstrzymanie rozmów, ale i gotowość do rozwiązania umowy po pełnym rozliczeniu świadczeń. List zawierał dokładne wyliczenia – minimum 17 mieszkań o wartości ok. 17,7 mln zł gwarantowanych medalistom, a przy sprzyjających okolicznościach nawet 29 lokali wartych ponad 30 mln zł. Jednocześnie Profbud zrzekł się korzyści hospitality na igrzyska w Los Angeles, które warte byłyby 1,4 mln zł.
Dla PKOl-u, postawionego pod ścianą finansową, te liczby to wciąż kropla w morzu potrzeb. Działacze przekonują, że nie znajdą środków na codzienną działalność i organizację najbliższych igrzysk bez wpływów gotówkowych, a sponsor od początku jasno mówił: „celem było wspieranie sportowców, nie struktur komitetu”.
Tymczasem w cieniu afery trwa w PKOl dymisja za dymisją. Z posadą żegna się sekretarz generalny Marek Pałus, dotychczas lojalny współpracownik Radosława Piesiewicza. Do zakończenia procesu przejdzie na stanowisko doradcy zarządu, ale już wiadomo, że na jego miejsce typowany jest Janusz Uznański, dziś dyrektor operacyjny Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Ostateczna decyzja o powołaniu zapadnie na kolejnym posiedzeniu zarządu.