Katarzyna Kawa odpada z Chennai Open po dramatycznym boju
Już pierwszy mecz okazał się dla Katarzyny Kawy istotnym wyzwaniem. Polka rozstawiona była z ósemką, ale trafiła na świetnie dysponowaną Hinduskę Maayę Rajeshwaran Revathi, która wystąpiła z dziką kartą. Spotkanie na SDAT Tennis Stadium obfitowało w zwroty akcji i nerwowe końcówki. Ostatecznie dopiero tie-break przesądził o sensacyjnym zwycięstwie młodszej z tenisistek i zakończył marzenia Kawy o polskim spotkaniu na tym etapie turnieju.
Katarzyna Kawa (WTA 115) po trudnej walce zakończyła swoją przygodę z turniejem WTA 250 w Chennai już na pierwszej rundzie. Polka, rozstawiona z ósmym numerem, zmierzyła się z miejscową 17-letnią tenisistką Maayą Rajeshwaran Revathi (WTA 669), która dostała szansę startu dzięki dzikiej karcie. Mimo różnicy 554 miejsc w rankingu nie było widać wyraźnej przewagi po stronie bardziej doświadczonej zawodniczki.
Spotkanie rozpoczęło się od niespodziewanego przełamania już w pierwszym gemie przez Revathi, która od początku grała bardzo agresywnie na returnie. Kawa długo nie mogła znaleźć właściwego rytmu, a młoda Hinduska sprawiała wrażenie wyjątkowo pewnej siebie jak na debiutantkę w takim turnieju. Choć Polka szybko odrobiła stratę, przeciwniczka jeszcze przed końcem pierwszej partii raz jeszcze przełamała serwis naszej zawodniczki. Kawa próbowała wrócić do gry, stwarzając sobie break pointy w końcówce seta, ale Revathi okazała się wtedy wyjątkowo wytrzymała psychicznie i wygrała partię 6:4.
Po przerwie toaletowej obraz meczu całkowicie się zmienił. Kawa prezentowała dużo większą jakość własnego serwisu i skuteczność w wymianach. Z czasem dominowała grą z głębi kortu oraz niezwykle precyzyjnym returnem. Przełamanie w szóstym gemie drugiego seta oraz kolejny punkt zdobyty przy podaniu rywalki pozwoliły jej zakończyć tę partię 6:2 – set bez większej historii na korzyść Polki.
W decydującym secie emocje sięgnęły zenitu. Kawa potrafiła wypracować przewagę, przełamując Revathi po serii błędów Hinduski. Wydawało się, że Polka, prowadząc 5:2, ma mecz pod kontrolą – przeciwniczka wyglądała na wyczerpaną, popełniała kolejne pomyłki, a Kawa grała bardzo rozsądnie, zaskakując m.in. skutecznymi lobami i grą przy siatce.
Jednak przy próbie zakończenia spotkania Kawa nie wytrzymała presji. Gospodyni postanowiła zaryzykować wszystko na agresywnym returnie, co przyniosło jej odrobienie strat i wyrównanie stanu seta. Utrzymując swoje podania, obie zawodniczki doprowadziły do tie-breaka. W nim Polka początkowo prowadziła 2:1, ale potem wszystko odwróciła Hinduska – zaskakujący skrót, mocny serwis i skuteczny bekhend po linii zapewniły jej finałowy triumf 7:5 i awans do drugiej rundy.
Maaya Rajeshwaran Revathi - Katarzyna Kawa 4:6, 6:2, 7:6(5)