Milan szykuje zimowe wzmocnienia. Cardinale gotów wydać dziesiątki milionów
Kontuzje obrońców, wątpliwości wokół napastnika za ponad 70 mln euro i nieoczekiwany obiekt westchnień właściciela klubu. Zimowe okno transferowe w Mediolanie zapowiada się wyjątkowo gorąco.
Gerry Cardinale nie zamierza czekać. Właściciel AC Milan, poruszony zarówno zwycięstwem w derbach z Interem, jak i bolesną porażką z Bolognią, chce w styczniu realnie wzmocnić skład, którym dysponuje Ruben Amorim.
Najpilniejsza potrzeba dotyczy defensywy. Koni De Winter i Strahinja Pavlović grają praktycznie wszystko, bez rotacji i bez wcześniejszych zmian. Mario Gila uzupełnia trójkę startową, ale naturalni zmiennicy, Fikayo Tomori i Matteo Gabbia, zmagają się z urazami. Filippo Terracciano i Sankhoun Diawara to na dziś raczej znaki zapytania niż solidne opcje rezerwowe. Transfer środkowego obrońcy jest więc przesądzony. Celem numer jeden pozostaje Gonçalo Inácio ze Sportingu CP. Latem Portugalczycy wycenili go na 40 mln euro i Milan może wrócić z taką samą ofertą.
W ataku sytuacja jest bardziej skomplikowana. Klub wydał tego lata ponad 70 mln euro na Gonçalo Ramosa, ale inwestycja budzi już pewien niepokój. Cardinale przyznaje Ramusowi czas, lecz jednocześnie nie kryje fascynacji Nicolò Tresoldim. Młody napastnik Club Brugge zrobił na nim ogromne wrażenie hat-trickiem przeciwko Interowi w Lidze Mistrzów. Tresoldi od dziecka kibicuje Milanowi i nie ukrywa tego publicznie. Problem w tym, że Brugge żądało za niego latem 50 mln euro, a teraz cena może być jeszcze wyższa. Doświadczenia z negocjacji w sprawach De Ketelaere i Jashariego pokazały, że belgijski klub to wyjątkowo twardy partner.
Poza obrońcą i napastnikiem w grę wchodzą kolejne ruchy. Jeśli Amorim uzna, że lewa strona potrzebuje większej dynamiki albo Samuel Chukwueze dołączy do listy kontuzjowanych, pojawi się temat wahadłowego. Rozważany jest też transfer bramkarza, który pozwoliłby wysłać na wypożyczenie Lorenzo Torrianiego. Przy Cardinale niczego nie można wykluczyć.