Jannik Sinner z kompletem tytułów ATP Masters 1000. Historyczny wyczyn Włocha
Jannik Sinner został bohaterem niedzieli w Rzymie, nie tylko sięgając po triumf w prestiżowym turnieju ATP Masters 1000 na własnej ziemi, ale i zapisując się na stałe w historii światowego tenisa. Zwycięstwo 6:4, 6:4 nad Casperem Ruudem zapewniło mu niezwykłe osiągnięcie — Sinner dołącza bowiem do wyjątkowego grona jako drugi zawodnik, który wygrał wszystkie imprezy w ramach ATP Masters 1000. Dotąd to udało się tylko Novakowi Djokoviciowi. Seria wygranych włoskiego tenisisty robi wrażenie i jasno pokazuje, kto w ostatnich miesiącach rozdaje karty na światowych kortach.
Od samego początku turnieju ATP Masters 1000 w Rzymie Jannik Sinner prezentował się tak, jakby grał na własnym podwórku — z energią, precyzją i konsekwencją. W niedzielnym finale nie pozostawił wątpliwości, wykazując się spokojem pod presją i wyrachowaniem w najważniejszych momentach spotkania. Włoch triumfował nad Casperem Ruudem 6:4, 6:4, dominując w kluczowych wymianach i bez wahania wykorzystując swoje szanse na przełamanie.
Jak sugeruje branżowa hierarchia, zwycięstwa w turniejach ATP Masters 1000 to dla tenisistów sprawa niemal tak prestiżowa jak triumfy w Wielkim Szlemie. Sinner nie tylko zgarnął tytuł przed własną publicznością, ale po raz kolejny potwierdził swoją dominację na kortach ziemnych oraz swoją niebywałą regularność. Pokonując Ruuda w dwóch setach, nie pozwolił rywalowi ani na moment przejąć inicjatywy — utrzymał własny serwis, a przy returnach zmuszał Norwega do popełniania wymuszonych błędów, zdobywając przewagę głównie bekhendem i szybkim wyjściem do siatki.
Sukces w Rzymie był czymś więcej niż tylko udaną obroną własnych ścian — Sinner dołączył do Novaka Djokovicia jako drugi gracz w historii, który zwyciężał we wszystkich turniejach serii ATP Masters 1000. Dziewięć imprez tego cyklu to wyzwanie tylko dla najwytrwalszych, a rekord Włocha podkreślają dodatkowo statystyki: Sinner właśnie notuje niesamowitą passę 34 kolejnych wygranych meczów w zawodach tej rangi i jako pierwszy triumfował w sześciu kolejnych Mastersach (od Paryża przez Indian Wells, Miami, Monte Carlo i Madryt aż po Rzym).
Sposób, w jaki Włoch radził sobie z presją własnej publiczności i możliwością przejścia do historii, pokazał jego dojrzałość — nie było po nim widać oznak nerwowości, a każdy kolejny zrealizowany gem tylko podbijał atmosferę sukcesu na trybunach. Wiadomo już, że Sinner nie powiedział ostatniego słowa — w sierpniu w Montrealu wróci na korty cyklu Masters z zamiarem wydłużenia swojej nieskazitelnej serii.