Indian Wells. Świetna Iga Świątek, ale łatwo nie było
Powrót Igi Świątek do gry po przerwie wywołał spore emocje. Już w pierwszym meczu Indian Wells Polka zaprezentowała dwie twarze: po pewnej dominacji nagle przyszła zapaść, by ostatecznie w szalonym stylu odwrócić losy spotkania. Amerykanka Kayla Day sensacyjnie prowadziła nawet 5:1 w drugim secie, lecz w decydujących momentach Świątek pokazała klasę i nerwy ze stali.
Iga Świątek wróciła do cyklu WTA po prawie miesięcznej nieobecności i od razu znalazła się w ogniu wydarzeń podczas prestiżowego BNP Paribas Open w Indian Wells. Polka, rozstawiona z numerem dwa, napotkała na wymagającą przeszkodę już w swoim pierwszym meczu – jej rywalką była Kayla Day, Amerykanka, która przebrnęła przez kwalifikacje i zdążyła już zamieszać w pierwszej rundzie.
Spotkanie od początku zapowiadało się na popis Świątek. Choć gem otwarcia przy jej serwisie był wyrównany i przyniósł nieco nerwowości — dwa podwójne błędy serwisowe — w kolejnych akcjach Polka szybko się pozbierała. Kiedy tylko wyczuła rytm, zaczęła punktować w typowy dla siebie, agresywny sposób. Uderzenia kończące, szczególnie forhend, wchodziły z imponującą regularnością, zmuszając Day do głębokiej defensywy.
Pierwszy set to niemal wzorcowa dominacja zawodniczki z Raszyna. Przełamanie przyszło już przy pierwszej okazji i Polka nie spuszczała z tonu nawet na moment. Amerykanka walczyła, ale nie miała argumentów, by przełamać pewność siebie faworytki. Efekt? Zaledwie pół godziny i tablica wyników pokazała 6:0 dla Świątek.
Wydawało się, że mecz potoczy się zgodnie z przewidywaniami, a jednak drugi set mocno zaskoczył wszystkich kibiców. Świątek wyraźnie opadła z koncentracji, jej serwis zaczął zawodzić. Pojawiły się niewymuszone błędy, kilka niepotrzebnych wahań decyzji i Day bardzo szybko wyszła na prowadzenie 2:0. Amerykanka złapała wiatr w żagle, a jej leworęczny bekhend i odważne wejścia do siatki pozwoliły jej na zbudowanie jeszcze większej przewagi. Przy stanie 5:1 dla Day na trybunach słychać było niedowierzanie.
Polka znalazła się pod ścianą, jednak wtedy pokazała swój mentalny pazur. W kluczowych momentach ograniczyła ryzyko, wybierając bardziej zachowawczy, ale skuteczny tenis. Day była coraz bardziej przyparcowana do muru, a Świątek zaczęła odrabiać straty — gem po gemie goniła wynik, aż wyrównała na 5:5.
Decydująca rozgrywka – tie-break – to już pokaz chłodnej głowy w wykonaniu Igi. Szybko objęła prowadzenie, nie pozostawiając Day złudzeń. Ostatecznie wygrała drugiego seta 7:6(2), kończąc mecz bez konieczności rozgrywania trzeciej partii.
Statystyki tylko potwierdzają sinusoidalny przebieg spotkania: aż 6 gemów z rzędu przegranych przez Świątek w drugim secie, a potem pięć wygranych pod rząd, które dały jej powrót do gry. To właśnie determinacja i umiejętność mobilizacji w trudnym momencie pozwalają Polce utrzymać status jednej z najlepszych na świecie. Na następne mecze Świątek w Indian Wells kibice będą patrzeć uważnie – nikt już nie ma wątpliwości, że emocji tu z pewnością nie zabraknie.
II runda gry pojedynczej:
Iga Świątek (Polska, 2) - Kayla Day (USA) 6:0, 7:6(2)