Iga Świątek o planach na sezon 2026: Mniej startów, więcej spokoju – StolicaSportu.pl

Iga Świątek zdradza plany na nowy sezon. Mniej turniejów i gra bez presji?

Iga Świątek
Domyślna grafika
Maciek
1 grudnia 2025 14:37
4 minuty czytania

Iga Świątek otwarcie przyznaje, że triumf na Wimbledonie zmienił jej podejście do gry i planowania sezonu. Polka zamierza ograniczyć liczbę startów, by jeszcze mocniej popracować nad techniką i lepiej przygotować się na największe wyzwania. „Myślę, że to pomoże mi grać pod presją” – tłumaczy wiceliderka rankingu, która już w Australian Open może postarać się o upragniony Karierowy Wielki Szlem.

W minionym sezonie Iga Świątek nie zdominowała światowych aren tak bezsprzecznie jak w poprzednich latach. Najwięcej mówiło się o jej porażce w półfinale Rolanda Garrosa, gdzie na drodze do czwartego z rzędu tytułu zatrzymała ją Aryna Sabalenka. Nie oznaczało to jednak klapy Polki – wręcz przeciwnie, jeden spektakularny sukces przebił wszystkie inne wyniki raszynianki.

Wygrana 6:0, 6:0 z Amandą Anisimovą w finale Wimbledonu wywołała prawdziwe poruszenie. Sama Świątek nie kryła emocji: „Każdy sezon, w którym wygrywam Wimbledon, wzięłabym bez żadnego zastanowienia, jestem niesamowicie dumna z tego osiągnięcia”. Dla niej to było spełnienie, które – jak przyznała – przyszło szybciej niż się spodziewała.

– To było coś, czego nie spodziewałam się jeszcze w tym roku. Wydawało mi się, że potrzebuję jeszcze kilku lat nauki, żeby wykorzystać moje umiejętności na trawie, ale to było wspaniałe uczucie – opowiadała Świątek. Kluczowe okazały się decyzje taktyczne wypracowane tuż przed turniejem i nacisk na własne atuty. „Ciężko pracowaliśmy przed Wimbledonem nad zmianami, które miałam w głowie, ale wcześniej ich nie wykorzystywałam. Ta wygrana zmieniła wszystko” – podkreśliła mistrzyni.

Po triumfie na londyńskich kortach do skompletowania Karierowego Wielkiego Szlema brakuje Idze już tylko zwycięstwa na Australian Open. W tym sezonie była blisko – walkę o finał przegrała z Madison Keys, która później zgarnęła swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Świątek znalazła się o jeden punkt od awansu do decydującego meczu, ale to Amerykanka okazała się skuteczniejsza.

Gdyby Polka dołożyła zwycięstwo w Melbourne, dołączyłaby do elitarnego grona jedenastu tenisistek w historii, które triumfowały we wszystkich czterech Wielkich Szlemach. Cel ten wciąż jest możliwy do zrealizowania i, jak sama podkreśla, wymaga przemyślanych przygotowań.

– W tym roku nauczyłam się wielu rzeczy, ale nie do końca udawało mi się wszystko odpowiednio połączyć z tym, jak grałam w poprzednich sezonach. Moim głównym celem będzie połączenie tego w zrównoważony sposób, grać swoje na wolniejszych nawierzchniach… poczuć się swobodniej z tym, jak różnorodnie mogę grać i dokładnie wiedzieć, kiedy wykorzystać właściwe narzędzia – tłumaczyła raszynianka.

Nieprzypadkowo Świątek od dłuższego czasu narzekała na przeładowany kalendarz WTA. Teraz ujawnia, jak planuje się tym zająć. Chce ograniczyć liczbę startów i poświęcić więcej czasu na rzeczową pracę: „Chciałabym spróbować opuścić może dwa turnieje – może te, na których czuję, że i tak nie grałam najlepiej. Ten czas chciałabym poświęcić na ciężką pracę nad techniką”.

Polka podkreśla, że mniej intensywny sezon ma jej pomóc mentalnie. „Myślę, że to pomoże mi też lepiej grać pod presją, bo ciało będzie pamiętało prawidłowe ruchy i to, czego nauczyło się w trakcie tego okresu treningowego. Pod względem mentalnym może mi to dać bardzo dużo pewności siebie, bo będę wiedziała, że ciężko pracowałam. Dzięki temu przyjadę na turnieje trochę lepiej przygotowana, bo na pewno – jeśli się gra wszystkie obowiązkowe imprezy – większość zawodniczek powie ci, że nie zawsze jest w 100 procentach gotowa na każdy z nich” – wyjaśniła Świątek.

– Ciężko pracowaliśmy przed Wimbledonem nad zmianami taktycznymi, które miałam w głowie, ale w zasadzie nie korzystałam z nich w poprzednich latach. Czułam dzień po dniu, że kontroluję swoją grę i po prostu wykorzystałam szansę. Ta wygrana zmieniła wszystko
Iga Świątek

Nie pozostawia wątpliwości, że szczytową formę szykuje na największe imprezy. Ostatni raz w zakończonym sezonie mogliśmy oglądać Igę Świątek w Billie Jean King Cup w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie reprezentacja Polski pewnie pokonała Nową Zelandię i Rumunię.

Już w styczniu zawodniczka z Raszyna wróci na korty w wielkoszlemowym Australian Open (12 stycznia – 1 lutego), walcząc o trofeum, które dopełni jej imponującą kolekcję.

Źródło: sport.tvp.pl

Wybrane dla Ciebie