Iga Świątek o presji i powrocie na szczyt – kulisy zmian i mentalności – StolicaSportu.pl

Iga Świątek szczerze: o presji, zmianach i powrocie do solidności

Iga Świątek
fot. Jan Szurek
Domyślna grafika
Aleks
1 kwietnia 2026 13:55
5 minut czytania

„Chcę znów poczuć, że na korcie jestem jak ściana” – Iga Świątek nie owija w bawełnę, pytana o wyzwania ostatnich miesięcy. Zmiany w sztabie, powrót do korzeni i nieustanne oczekiwania otoczenia. Liderka światowego tenisa mówi wprost, jak wygląda życie, gdy każdy chce podpowiedzieć, co dalej. Szczery wywiad pokazuje tenisistkę na granicy presji i nowych nadziei, za kulisami sukcesów rozgrywających się nie tylko na kortach, ale i poza nimi.

Iga Świątek wraca do gry nie tylko z nową perspektywą, ale i energią. Po krótkiej przerwie w domu, która zdarza się jej nieczęsto, przyznaje, że „nie liczyłabym w tygodniach. To było jakieś 10 dni”. To wystarczyło, by nadrobić zaległości poza kortem, odpocząć przyjaciołom i – co istotne – spokojniej spojrzeć na ostatnie porażki.

Jak sama tłumaczy, przegrana z Magdą Linette mocno ją zabolała, lecz odebrała ją ostatecznie jako impuls do pracy. „Bardziej bym się przestraszyła, gdybym nic nie czuła po przegranej. A ja poczułam dużą motywację, bardzo chciałam wrócić na kort i pracować nad sobą” – przyznaje Świątek. Świeży start oznacza dla niej nie tylko nowego trenera, którego nazwiska jednak jeszcze nie zdradza, ale i refleksję nad tym, co najważniejsze w jej grze.

Decyzja o rozstaniu z Wimem Fissettem dojrzewała powoli. „To jest sprawa między nami. Na pewno nie jest to coś, na co ktoś taki jak ja decyduje się po jednej porażce. Jestem dość racjonalna. Lubię dać sobie czas na podjęcie decyzji”. Nadrzędna okazała się potrzeba zmiany, która kiełkowała już podczas turnieju w Dosze, gdzie zaczęła tracić pewność siebie. To naturalny proces, przyznaje, bo tenis zawodowy to nieustanna presja i rywalizacja.”

Dla Świątek ważne jest powrót do stabilności, która przez lata była jej znakiem rozpoznawczym. „Chcę wrócić do solidnych podstaw i znów poczuć, że jestem na korcie jak ściana – nie popełniam błędów i zmuszam przeciwniczki do ich popełniania. To była moja przewaga”.

W tle przewija się temat wsparcia od największych mistrzów. Czy Rafael Nadal rzeczywiście pomagał jej w kryzysie? Świątek zdradza tylko tyle – „sam fakt, że mam jego numer i mogę się z nim skontaktować, to dla mnie wielki zaszczyt”, ale na pytania o kulisy tej relacji odpowiada już z dystansem, chroniąc prywatność mistrza.

Nie brakuje w rozmowie wątków dotyczących presji, z jaką się mierzy. Świątek bez ogródek mówi o lawinie oczekiwań i ocen w internecie: „Zaskakuje mnie, że osoby, które widziały mnie tylko wtedy, gdy miałam 10 czy 12 lat, nagle są pytane, jaka jestem naprawdę i co powinnam robić ze swoim życiem”. Przyznaje, że internet „nie działa w logiczny sposób. Po prostu ocenia – i robi to bardzo surowo”.

Niestety, w internecie i w części mediów tego szacunku bardzo brakuje, co jest po prostu smutne.
Iga Świątek

Siła mentalna zespołu i wsparcie psycholożki Darii Abramowicz okazuje się kluczowe, mimo sporów wokół tej współpracy. „To ja decyduję, z kim pracuję. Bardzo ważni są ludzie, którzy w ciebie wierzą”. To, co dla innych bywa tematem do plotek, dla niej pozostaje dowodem samodzielności i dojrzałości.

Równowagę Świątek odnajduje również poza sportem, co nieczęsto wypływa w oficjalnych wypowiedziach. Z pasją mówi o książkach, zwłaszcza tych, w których odnajduje silne bohaterki lub perspektywy historyczne. „Książki są świetnym sposobem na odpoczynek i wyłączenie głowy. Pomagały mi zachować równowagę w trudnych chwilach”. Zdradza, że literatura pozwala jej ćwiczyć koncentrację, niezbędną na najwyższym poziomie rywalizacji sportowej.

Pojawia się również pytanie o samą drogę na szczyt i elitarny charakter tenisa w Polsce. Świątek wspomina: „Nigdy nie dostałam dzikiej karty. Zawsze musiałam sama wywalczyć sobie miejsce. Bardzo ważni są ludzie, którzy w ciebie wierzą. Bez nich nie zaszłabym tak daleko”. Kluczową rolę odegrał jej tata, który latami sam szukał rozwiązań finansowych, by umożliwić jej treningi i starty.

Znaczna część rozmowy dotyczy także codziennego życia i drobnych zwyczajów. W Warszawie Świątek woli spokój i domowe klimaty zamiast światowych restauracji – otoczenie przyjaciół wygrywa z blichtrem. W trasie docenia znajome hotele i własny rytm. „Mam swoje ulubione ubrania. Nie przeszkadza mi, że założę coś ponownie. Nie wymieniam ubrania po jednym noszeniu, jak niektórzy celebryci.”

Przygotowując się do sezonu na kortach ziemnych, Iga podkreśla wartość solidności i atmosfery, jaką niesie najbliższy turniej w Stuttgarcie: „To najbliższy Polsce turniej, w którym gram, więc często przyjeżdża tam wielu polskich kibiców. Zawsze cieszę się, że mogę tam grać.”

Źródło: Sport.pl

Wybrane dla Ciebie