Iga Świątek przegrywa z Marią Sakkari w ćwierćfinale turnieju w Dosze
Iga Świątek nie powtórzy sukcesów z poprzednich lat w Dosze. W ćwierćfinale prestiżowego turnieju WTA 1000 Polka przegrała z Marią Sakkari 6:2, 4:6, 5:7 po niezwykle wyrównanym i emocjonującym meczu. Greczynka znów okazała się bardzo wymagającą rywalką i zatrzymała najwyżej rozstawioną tenisistkę globu. W trakcie spotkania nie brakowało przełamań, długich wymian i zwrotów akcji, które trzymały kibiców w napięciu aż do ostatniej piłki.
Mimo że w Dosze Iga Świątek już trzykrotnie podnosiła trofeum, tegoroczny turniej okazał się dla niej bolesnym rozczarowaniem. Polka, którą w drabince rozstawiono z numerem jeden, musiała uznać wyższość Marii Sakkari po trzysetowym maratonie zakończonym wynikiem 6:2, 4:6, 5:7. Tenisistka z Aten znów potwierdziła, że należy do najbardziej niewygodnych przeciwniczek Świątek na zawodowych kortach.
Spotkanie zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami polskich kibiców. Świątek weszła w mecz pewnie, dominując wymiany zza linii końcowej i pokazując, dlaczego uchodzi za specjalistkę od gry na twardych nawierzchniach. W pierwszym secie Polka skutecznie neutralizowała forhendy Sakkari, przełamując ją dwukrotnie i wygrywając partię 6:2.
W drugim secie sytuacja zupełnie się odwróciła. Greczynka szybko poprawiła procent trafionego pierwszego serwisu, dociągnęła wymiany do dłuższych rozegrań i zaczęła coraz śmielej atakować wolejem. Świątek miała problemy z utrzymaniem własnego podania, co Sakkari skutecznie wykorzystała zdobywając przełamanie przy stanie 4:4 i zamykając seta 6:4. Napór psychiczny był odczuwalny z obu stron, a presja zaczęła rosnąć.
Decydujący set to był prawdziwy tenisowy dreszczowiec. Przełamania padały raz za razem – żadna z zawodniczek nie mogła złapać dłuższej serii udanych gemów serwisowych. Sakkari, napędzana wcześniejszym sukcesem, coraz pewniej rozprowadzała piłki forhendem, a przy okazji popełniała mniej niewymuszonych błędów. Świątek próbowała odpowiadać precyzyjnym bekhendem wzdłuż linii, ale przy stanie 5:5 to Greczynka wyczuła moment, zdobyła kluczowego breaka i chwilę później przy własnym serwisie zakończyła spotkanie przy trzeciej piłce meczowej.
Maria Sakkari - Iga Świątek 2:6, 6:4, 7:5