Iga Świątek rozgromiła Cocciaretto – już czeka ją starcie z Osaką w Rzymie – StolicaSportu.pl

Iga Świątek przed starciem z Naomi Osaką

Iga Świątek
fot. Jan Szurek
Domyślna grafika
Marlena
10 maja 2026 23:05
3 minuty czytania

Po zaciętym boju z Caty McNally, Iga Świątek pokazała klasę w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie, gromiąc Elisabettę Cocciaretto 6:1, 6:0. Polka niemal nie pozwoliła reprezentantce gospodarzy na nawiązanie walki, imponując solidnością i skutecznością przy własnym serwisie. Kolejna rywalka – Naomi Osaka – to już jednak tenisistka światowego formatu. Na rzymskich kortach zanosi się na hitowe widowisko.

Po wymagającym spotkaniu z Caty McNally w drugiej rundzie rzymskiej imprezy, gdzie Iga Świątek potrzebowała trzech setów, w kolejnej fazie turnieju Polka wróciła na swój najwyższy poziom. Mecz przeciwko Elisabetcie Cocciaretto przebiegł zupełnie pod jej dyktando – Świątek oddała tylko jednego gema i zamknęła całość wynikiem 6:1, 6:0 po zaledwie nieco ponad godzinie gry.

Pierwsze minuty spotkania upłynęły pod znakiem dominacji liderki z Polski. Mocny serwis pozwolił Idze szybko wypracować przewagę, a kolejne precyzyjne woleje i pewna gra z głębi kortu nie pozostawiały Cocciaretto większych złudzeń. Włoszka tylko sporadycznie znajdowała odpowiedź na tempo narzucone przez Polkę – jedyny punkt zdobyła w początkowej fazie, a potem obraz gry zarysował się jednoznacznie.

Idze Świątek służyło wszystko, co mogła zaoferować rzymska mączka – od stabilności bekhendu po regularność przy własnym podaniu. W końcówce, kiedy Cocciaretto musiała podjąć większe ryzyko, nasza tenisistka nie pogubiła się nawet w momentach, gdy przeciwniczka grała odważniej. Jak sama powiedziała po meczu:

„Chciałam być bardzo solidna bez względu na wynik. W końcówce rywalka nie miała nic do stracenia, więc grała trochę lepiej. Generalnie cieszę się ze swojego występu, serwis często otwierał mi kort”.

Te słowa świetnie oddają sposób, w jaki Polka rozegrała całość – bez szarpania, z konsekwencją, a przy tym w pełni panując nad wydarzeniami na korcie. Świątek nie pozwoliła sobie na chwilę dekoncentracji, kończąc spotkanie niemal wzorcowo. Tylko jedna z akcji wymagała od niej większego wysiłku – poza tym przewaga była niepodważalna.

Już teraz kibice mogą nastawiać się na prawdziwy tenisowy hit, bo w poniedziałek polska gwiazda zmierzy się z Naomi Osaką. To właśnie Japonka stanie na drodze Świątek w kolejnej rundzie. W pomeczowym wywiadzie na korcie zawodniczka nie ukrywała szacunku dla kolejnej rywalki:

„Naomi to świetna zawodniczka. Grałyśmy ze sobą wiele razy, w tym naprawdę trudny mecz w Roland Garros dwa lata temu. Wiem, co może wnieść na kort i jak znakomicie potrafi grać, gdy czuje piłkę. Więc będę gotowa. Przygotuję się taktycznie i będę gotowa”.

Spotkanie zaplanowano na poniedziałek, 11 maja, nie wcześniej, niż o godz. 18:00. Transmisja w Canal+ Sport 2.

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie