Iga Świątek skreczowała przez chorobę – jej szczere słowa po meczu w Madrycie – StolicaSportu.pl

Iga Świątek o kreczu: zawroty głowy, brak energii

Iga Świątek
fot. Jan Szurek
Domyślna grafika
Marlena
25 kwietnia 2026 21:16
3 minuty czytania

„Ostatnie dwa dni czułam się okropnie” – wyznała Iga Świątek po sensacyjnym skreczu w Madrycie. Pomimo kiepskiego startu, Polka znalazła siły, by wrócić do walki w drugim secie, ale organizm odmówił posłuszeństwa. Liderka polskiego tenisa szczegółowo opowiedziała o wirusie, który rozłożył ją tuż przed meczem, o wysiłkach na korcie i o rozczarowaniu, jakie jej towarzyszy. Teraz Świątek skupia się na regeneracji i myśli o kolejnych wyzwaniach, przede wszystkim o zbliżającym się turnieju w Rzymie.

Problemy zdrowotne zaskoczyły Igę Świątek tuż przed kluczowym występem na hiszpańskich kortach. Liderka polskiego tenisa przyznała, że w ciągu ostatnich dni walczyła nie tyle z rywalką, co z własnym ciałem. – Ostatnie dwa dni czułam się okropnie. Złapałam jakiegoś wirusa. W niektórych godzinach czułam się w porządku, w innych fatalnie. Słyszałam, że wśród innych zawodniczek też coś się dzieje, więc wirus jest „ze środka”. Jestem pewna, że w ciągu kilku dni będę już zdrowa, ale potrzebuję nieco odpoczynku, bo nie mam zupełnie energii – wyznała Świątek tuż po spotkaniu.

Początek meczu nie wskazywał na szczególne kłopoty, ale pierwszy set padł łupem przeciwniczki. Po tej partii Polka udała się do szatni na tzw. przerwę toaletową, co już wielokrotnie okazywało się skuteczną strategią na reset i powrót do gry. Tym razem rzeczywiście odpoczynek zadziałał błyskawicznie, bo w drugim secie Świątek dominowała na korcie, wygrywając 6:2. Jej bekhend funkcjonował jak w najlepszych momentach – regularnie odpowiadała na ataki rywalki, zdobywając punkty nawet przy trudnych serwisach.

Decydująca partia jednak brutalnie zweryfikowała możliwości Świątek tego dnia. Wraz z upływem minut spadała jej dynamika i precyzja. W trzecim secie pojawiły się niepokojące objawy. – W pierwszym i drugim secie wciąż czułam, że mam szansę. Potem, w trzecim, zaczęłam odczuwać lekkie zawroty głowy i brak koordynacji ruchowej. Nie mogłam nic pić, bo ciągle czułam się pełna, a poziom energii drastycznie spadł. Tak więc aż do początku trzeciego seta czułam, że wciąż mam szansę – przyznała Polka po meczu.

Chociaż przed turniejem Świątek była w wyśmienitej formie, a współpraca z nowym trenerem Francisco Roigiem natychmiast przyniosła efekty, to jednak walka z chorobą okazała się przeszkodą nie do przeskoczenia. Nawet wsparcie sztabu i rady samego Rafaela Nadala nie wystarczyły w starciu z nieprzewidywalnością zdrowia.

Dobrze się bawiłam poza kortem. Przed turniejem czułam, że gram świetnie. To smutne, że nie mogę grać dalej, bo czułam się naprawdę dobrze i byłam w formie. Robiłam postępy. Dla mnie turniej dopiero się zaczął, a ja dzisiaj nawet nie mogłam zagrać. To rozczarowujące. Dzisiaj niewiele dało się zrobić
Iga Świątek, strefa dla mediów

Teraz najważniejsze jest wyciszenie organizmu i powrót do pełni sił. Polka już zapowiada, że skupia się na regeneracji i najpewniej opuści Madryt, by lepiej przygotować się do trudów rywalizacji w Rzymie. Czasu na złapanie odpowiedniego rytmu i adaptację jej nie zabraknie – włoski turniej startuje 5 maja, a Świątek podkreśla, że nie zamierza ryzykować zdrowia dla pojedynczego występu.

Źródło: SportoweFakty

Wybrane dla Ciebie