Elina Switolina pokonuje Igę Świątek po dreszczowcu w Rzymie – StolicaSportu.pl

Elina Switolina zatrzymuje Igę Świątek. Bez finału w Rzymie

Iga Świątek
fot. Hameltion (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Marlena
15 maja 2026 00:41
3 minuty czytania

Jeszcze przed północą Rzym stał się areną zaciętego pojedynku — Iga Świątek i Elina Switolina walczyły o finał WTA. Mecz toczył się długo, emocji nie brakowało, a wyniki zwroty akcji trzymały kibiców w napięciu do ostatnich wymian. Skończyło się zwycięstwem Switoliny, która wyeliminowała Polkę po trzech setach, mimo iż Świątek w pewnym momencie prowadziła grę. Rywalizacja pokazała siłę charakterów obu tenisistek i dzieliła się na pasma błędów i spektakularnych powrotów.

Półfinał z udziałem Igi Świątek w Rzymie rozciągnął się na dwa dni, bo rozgrywkę zaczęto późnym wieczorem. Z powodu wydłużających się wcześniejszych spotkań, Polka i Elina Switolina pojawiły się na korcie dopiero po 22. Choć aura — spadająca temperatura i rosnąca wilgotność — nie ułatwiała zadania, meczu nie brakowało tempa i nerwowych momentów.

To już drugi raz w tym sezonie, gdy Świątek mierzyła się ze Switoliną, wcześniej musiała uznać jej wyższość również w Indian Wells. Jednak z bilansem czterech zwycięstw w pięciu wcześniejszych pojedynkach, polska liderka WTA miała swoje szanse — i faktycznie apetyt kibiców na finał rósł z każdą wygraną rundą w Rzymie.

Na początku meczu Switolina szybko przełamała Polkę i przy stanie 3:1 wydawało się, że utrzyma przewagę. Jednak niefrasobliwość przy własnym serwisie i seria podwójnych błędów oddała inicjatywę Świątek. Po chwili Polka wyrównała na 3:3, lecz Switolina skutecznie wykorzystała słabszy fragment gry rywalki — regularne błędy forhendowe Świątek sprawiły, że Ukrainka wygrała pierwszego seta 6:4, a licznik niewymuszonych błędów Polki wskazywał już 24.

Po krótkiej wizycie w szatni Świątek wróciła na kort odmieniona. Zaczęła od razu agresywnie punktować przeciwniczkę, wypracowała przewagę 3:0, a potem spokojnie kontrolowała rytm gry. Ostatecznie wygrała seta 6:2, nie dając Switolinie większych szans swoimi mocnymi, precyzyjnymi uderzeniami z głębi kortu. To zwiastowało emocjonującą trzecią odsłonę.

Decydujący set okazał się zmorą dla Świątek. Mimo że Switolina grała dzień wcześniej długi ćwierćfinał, energii jej nie zabrakło. Kluczowy moment przyszedł, gdy Ukrainka przełamała Polkę na 2:0 i dołożyła kolejne punkty, wykorzystując błędy i brak chłodnej głowy rywalki. Świątek nie wykorzystała aż pięciu break pointów, a połamanie własnych akcji raz po raz decydowało o przewadze Switoliny.

Ostatecznie to Switolina zgarnęła zwycięstwo 6:2 w trzeciej partii, kończąc marzenia Polki o kolejnym finale w Rzymie. Spotkanie pokazało jej solidność w wymianach oraz odporność psychiczną na trudne momenty.

Wcześniej awans wywalczyła Coco Gauff, pokonując Soranę Cirsteę w dwóch setach. Finał zaplanowano w sobotę, godz. 17.  

Elina Switolina - Iga Świątek 6:4, 2:6, 6:2


Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie