Aryna Sabalenka odpada z turnieju w Rzymie!
Aryna Sabalenka zaczęła spotkanie z Soraną Cirsteą jak prawdziwa liderka rankingu, ale to Rumunka świętowała awans po dwie godziny walki w Rzymie. Przegrana Sabalenki nie tylko komplikuje jej tegoroczne zmagania, lecz także budzi emocje wśród kibiców. Czy ta porażka wpłynie na układ sił w światowej czołówce?
Aryna Sabalenka wypadła z tegorocznego turnieju WTA 1000 w Rzymie już w trzeciej rundzie, przegrywając po trzysetowej batalii z Soraną Cirsteą 6:2, 3:6, 5:7. Liderka światowego rankingu rozpoczęła mecz z dużym animuszem, bardzo pewnie rozstrzygając otwartą partię na swoją korzyść.
Pierwszy set to popisowa gra Sabalenki – seria agresywnych returnów i dobrze ustawiony bekhend pozwalały jej dominować na korcie, a Cirstea nie mogła złapać odpowiedniego rytmu. Wynik 6:2 odzwierciedlał przewagę Białorusinki, która niemal bez problemów przełamywała serwis rumuńskiej tenisistki.
W drugiej partii Rumunka zaczęła jednak bardzo odważnie wywierać presję, skracając wymiany i zmuszając Sabalenkę do popełniania błędów. Po kilku przełamanych serwisach z obu stron, Cirstea zaczęła odrabiać straty, szczególnie wykorzystując słabszy drugi serwis Białorusinki. Sabalenka, popełniając kilka podwójnych błędów serwisowych, pozwoliła rywalce przejąć inicjatywę i set zakończył się wynikiem 6:3 dla Cirstei.
Decydujący set od samego początku zapowiadał dużo dramaturgii. To właśnie Rumunka jako pierwsza wywalczyła przełamanie, ale Sabalenka odgryzała się na każdej możliwej okazji. Wielokrotnie docieraliśmy do długich wymian, gdzie zawodniczki popisywały się zarówno precyzyjnym forhendem, jak i efektownymi wolejami.
Przy stanie 4:3 dla Cirstei, Sabalenka poprosiła o konsultację medyczną z powodu bólu dolnej części pleców, co wyraźnie wpłynęło na jej ruchomość i pewność w kluczowych momentach. Rumunka pozostawała jednak bardzo odporna psychicznie. Mimo presji liderki rankingu, zachowała chłodną głowę w najważniejszych gemach.
Spotkanie trwało 2 godziny i 13 minut. W końcówce to Cirstea pokazała więcej spokoju i determinacji, wygrywając decydującego seta 7:5. W kolejnej rundzie czeka ją pojedynek z Lindą Noskovą, rozstawioną z numerem 13.
Wbrew niektórym obawom, odpadnięcie Sabalenki z turnieju nie kosztuje jej pozycji na szczycie rankingu WTA. Nawet wygrana Jeleny Rybakiny w Rzymie pozwoli Kazaszce zbliżyć się jedynie na 470 punktów, zaś ewentualny triumf Igi Świątek wciąż nie wystarczy, by wyprzedzić Białorusinkę – różnica między nimi pozostanie większa niż 2000 punktów.