Rocha w Zagłębiu? Transfer na zakręcie przez spór z Rakowem
Cierpliwość kibiców Zagłębia Lubin wystawiona została na próbę – choć Leonardo Rocha był gwiazdą minionych miesięcy, jego definitywny transfer wciąż nie jest dopięty. Główny problem? Rozbieżności finansowe między Zagłębiem a Rakowem, który póki co nie zgadza się na obniżenie wcześniej ustalonej kwoty wykupu.
Leonardo Rocha wciąż gra na nerwach fanom Zagłębia Lubin. Mimo że na murawie spisywał się świetnie, a działacze klubu mają opcję jego wykupu z Rakowa, finalizacja transferu wcale nie idzie jak po maśle. Zamiast szybkiego zamknięcia sprawy – przeciąganie liny za kulisami.
Snajper trafił do Lubina na wypożyczenie tuż na starcie sezonu i niemal z miejsca przekonał do siebie kibiców. Naturalną koleją rzeczy wydawało się więc dogadanie transferu definitywnego – szczególnie, że klub z Dolnego Śląska otrzymał w umowie szansę wykupu napastnika.
Z początku jednak pojawiły się zgrzyty dotyczące indywidualnych warunków dla Rochy na wypadek transferu. To właśnie ten szczegół mógł wywrócić całą układankę, bo przed wyłożeniem gotówki do Częstochowy – Zagłębie musiało być pewne, że Portugalczyk zostanie w ich szeregach.
Wreszcie i na tym polu udało się dojść do porozumienia. Napastnik wie już, na czym stoi i warunki kontraktu są ustalone – ale to dopiero połowa sukcesu. Na linii klub–klub pojawiły się kolejne zgrzyty natury finansowej. Jak donosi Goal.pl, lubinianie próbują zbić cenę, negocjując kwotę wykupu.
Według nieoficjalnych informacji, początkowo ustalona kwota wynosi 900 tysięcy euro. Zagłębie liczyło jednak, że uda się zejść nieco niżej – na co Raków Częstochowa nie chce przystać. Efekt? Ostatecznego porozumienia wciąż brak, a czas na decyzję kończy się dzisiaj. Sprawa stoi na ostrzu noża, bo nawet najdrobniejsze detale – zwłaszcza finansowe – mogą przesądzić o tym, czy Rocha zostanie w Lubinie na dłużej.