Diouf zawodzi w Interze Mediolan. W styczniu może opuścić klub
22-letni Andy Diouf miał stać się motorem Interu Mediolan, a tymczasem rozpaczliwie szuka formy. Sprowadzony latem za niemałe pieniądze z Lens, Francuz gra najmniej wśród wszystkich graczy — a włoskie media nie zostawiają na nim suchej nitki.
Andy Diouf pojawił się tego lata w Mediolanie z łatką wielkiego talentu. Sprowadzony z Lens za około 25 milionów euro, miał być brakującym elementem układanki Cristiana Chivu. Oczekiwano od niego energii, walki box-to-box i umiejętności rozmontowania rywali w środku pola. Tymczasem już kilka miesięcy po transferze wokół młodego Francuza narosło więcej pytań niż odpowiedzi.
Zgodnie z doniesieniami "La Gazzetta dello Sport", Diouf stał się dla Interu zagadką — wprost nazywają go „misteryjnym obiektem”. W Serie A rozegrał jak dotąd zaledwie 26 minut, wchodząc na boisko przeciwko Torino oraz Cremonese. To wynik gorszy nawet od mniej liczących się w rotacji graczy, jak Matteo Darmian. Włoskie media punktują: w każdej z krótkich zmian Diouf wygląda na "lekko, nieśmiało, niepewnie" — brakuje mu agresji i odwagi, którą ceni Chivu.
Niepokojące są nie tylko statystyki. Również w komentarzach bliskich klubowi mówi się, że sztab próbował „dać Dioufowi czas na wejście w zespół” poprzez krótkie występy, nawet wtedy gdy wynik był już ustalony. Na razie nie przyniosło to jednak skutku. "La Gazzetta" sygnalizuje, że w szatni Interu powoli kończy się cierpliwość.
Coraz poważniej rozważa się wypożyczenie byłego gracza Lens już w styczniu. Dla Dioufa miałoby to być koło ratunkowe i szansa na złapanie niezbędnej pewności, bo jak dotąd nie potrafił zagrać choćby jednej dynamicznej akcji w barwach Interu. Z kolei dla Nerazzurrich takie rozwiązanie to możliwość zrobienia miejsca w środku pola dla kolejnego transferu.
— Wśród kandydatów do wzmocnienia wymienia się nazwisko Mortena Frendrupa. Duńczyk obecnie występuje w Genoi i zbiera bardzo dobre recenzje we włoskiej prasie — czytamy w analizach "SempreInter.com". Zespół Chivu intensywnie rozgląda się za kimś, kto mógłby realnie podnieść konkurencję w drugiej linii.