Boniek nie owija w bawełnę. Czas na przełom w kadrze Urbana
Zbigniew Boniek nie boi się stawiać sprawy jasno – mimo bardzo przeciętnego występu reprezentacji Polski przeciwko Malcie, jego zdaniem optymizm wokół pracy Jana Urbana jest jak najbardziej na miejscu. Były prezes PZPN dostrzega jednak zasadniczy problem.
Wygrana reprezentacji Polski z Maltą zamknęła dla Biało-Czerwonych 2025 rok i formalnie zakończyła fazę eliminacyjną Mistrzostw Świata. Choć trzy punkty dopisane, styl gry pozostawił kibiców z mieszanymi uczuciami. Drużyna prowadzona przez Jana Urbana miała momenty wyraźnych trudności, zwłaszcza jeśli chodzi o defensywę – dwa gole stracone przeciwko wyraźnie niżej notowanej Malcie mówią same za siebie.
Mimo wszystko to właśnie podopieczni Urbana schodzili z murawy zwycięzcy, wygrywając 3:2. Teraz czekają ich baraże – ostatnia prosta w drodze na mundial. Bez względu na ostateczny wynik zmagań o awans, dotychczasowe miesiące pracy selekcjonera oceniane są w większości pozytywnie. Na podobnej linii wypowiedział się Zbigniew Boniek, który komentując występ kadry dla Polsatu Sport, zauważył: „Trener Urban zachowuje dużą powtarzalność, jeśli chodzi o skład. Trener ma jasną ideę odnośnie do tego, kto i na jakiej pozycji powinien grać. Dokonuje tylko takich zmian, które wynikają z konieczności – kontuzji i pauz za kartki. Generalnie na Malcie była lekcja troszeczkę orzeźwiająca, ale optymizm na razie jest”.
Były prezes PZPN nie krył też, że największą bolączką pozostaje brak zwycięstw nad zespołami z czołówki. Boniek stawia otwarte pytanie: „Jakie są oczekiwania wobec naszej drużyny? Gdzie jest jej sufit? Od ponad dziesięciu lat, od meczu z Niemcami na Narodowym, nie możemy pokonać drużyny ze ścisłego topu”.