Mikulski odpiera zarzuty Borskiego: „Zwyczajnie kłamie”. Kulisy konfliktu
Konflikt w środowisku sędziowskim Ekstraklasy przybiera coraz ostrzejszą formę. Były przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN punkt po punkcie odnosi się do oskarżeń o mobbing i konformizm, stawiając własną diagnozę motywacji oskarżyciela.
Tomasz Mikulski, do niedawna przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN, zdecydowanie odrzucił zarzuty Marcina Borskiego, byłego sędziego międzynarodowego. Borski w obszernym wywiadzie dla WP SportoweFakty wskazywał na spadający poziom sędziowania w Ekstraklasie, obarczając winą kolejnych szefów KS, w tym właśnie Mikulskiego.
Kluczowe oskarżenia dotyczyły mobbingu, autorytarnego stylu zarządzania i konformizmu wobec władz PZPN. Mikulski nie pozostawił na nich suchej nitki. „Jeśli Borski stawia taki zarzut, zwyczajnie kłamie” — stwierdził w kwestii mobbingu, dodając, że nie przypomina sobie nawet sytuacji, w której podniósiłby głos na podwładnego. Zarzut o konformizm skwitował równie krótko: „Nigdy nie zabiegałem o funkcje, które mi powierzono, a gdy je pełniłem, czułem, że mam zaufanie szefów i na tyle mocną pozycję, że mogę zdecydowanie wyrażać swoje stanowisko”.
Co ciekawe, Mikulski pokusił się o własną diagnozę motywacji Borskiego. Wskazał na „kompleksy i frustracje” wynikające z tego, że 53-letni były arbiter jako obserwator i działacz miał, zdaniem Mikulskiego, marne osiągnięcia nawet na poziomie wojewódzkim. „Nie potrafi zaakceptować mojej pozycji w PZPN i UEFA. A może po prostu tylko w taki sposób może zaistnieć?” — pytał retorycznie.
Jeden zarzut Mikulski częściowo potwierdził. Faktycznie łączył funkcję szefa KS z pracą lekarza. Przez trzy i pół roku kadencji nie było to kwestionowane, aż do tzw. afery znakowej i słabej rundy jesiennej sędziów w sezonie 2024. Mikulski bronił się argumentem o wysokich ocenach ze strony UEFA oraz wdrożeniu nowych projektów szkoleniowych. Kwestię feedbacku po meczach opisał szczegółowo: celowo nie dzwonił do sędziów bezpośrednio po spotkaniu, dając im czas na ochłonięcie i samoanalizę, a wspólnie z Pawłem Gilem prowadził cotygodniowe szkolenia online.
Z perspektywy czasu przyznał jednak, że pewne rzeczy zrobiłby inaczej. „Byłem zbyt wyrozumiały wobec sędziów popełniających trudne do wytłumaczenia i brzemienne w skutki błędy. Nie zmusiłem ich do głębszej refleksji” — ocenił. To jedyna autocytyczna uwaga w całej wypowiedzi, która paradoksalnie wpisuje się w diagnozę Borskiego o systemowych problemach z jakością sędziowania. Różnica polega na tym, gdzie obaj lokują przyczyny: Borski widzi je w zarządzaniu, Mikulski — w indywidualnych błędach arbitrów.
Trzeci z wymienionych przez Borskiego szefów KS, Zbigniew Przesmycki, odmówił komentarza. Obecny przewodniczący Marcin Szulc również został wymieniony w krytyce Borskiego, lecz do tej wymiany zdań się nie włączył.