[Wywiad] Marcin Borski: polscy sędziowie w kryzysie – „Środowisko się nie zreformowało”

Marcin Borski: polscy sędziowie na równi pochyłej. „Środowisko się nie zreformowało”

Marcin Borski
fot. screen
Domyślna grafika
Aleks
4 minuty czytania

Marcin Borski nie gryzie się w język, oceniając obecną kondycję polskiego sędziowania. Były arbiter międzynarodowy twierdzi, że środowisko sędziowskie znajduje się w poważnym kryzysie. „To równia pochyła, a błędy i konflikty tylko się mnożą” – mówi w rozmowie z WP SportoweFakty. Jego zdaniem powodem „zatrważającej liczby pomyłek” nie są dziś przestępstwa, a skostniałe struktury i brak otwartości na zmiany. Borski nie szczędzi słów krytyki zarówno dawnym, jak i obecnym liderom Kolegium Sędziów. Przez długie lata – jak podkreśla – marginalizowano zaangażowanych sędziów, a środowisko pozostaje zamknięte dla świeżych pomysłów.

Tak źle z sędziowaniem w polskiej piłce nie było od dawna – stwierdza Marcin Borski, wytykając narastające błędy i wewnętrzne spory wśród arbitrów. W rozmowie z Jarosławem Kolińskim dla WP SportoweFakty, były międzynarodowy sędzia nie owija w bawełnę: środowisko sędziowskie znalazło się na ostrym zakręcie, choć powody kryzysu nie przypominają już czasów afer korupcyjnych.

Borski zwraca uwagę, że rządy kolejnych szefów Kolegium Sędziów – od Zbigniewa Przesmyckiego po Tomasza Mikulskiego i obecnego Marcina Szulca – opierały się na zamkniętym, konserwatywnym modelu: „Mentalność wykuta w latach 90. i podejście, w którym władza spływa z góry od działaczy, nie pasuje już do dzisiejszego futbolu i wymagań młodych sędziów czy kibiców”. Borski nie ma wątpliwości, że skostniała struktura oraz powielanie tych samych schematów przez lata skutkują marazmem i brakiem gotowości do zmian.

Jego zdaniem nawet szkolenia – które za kadencji Szulca stały się powszechniejsze – nie wystarczą, jeśli nie idzie za nimi otwartość na dialog i realne kompetencje menedżerskie u liderów. Ostra selekcja wewnętrzna sprawia, że z Kolegium Sędziów usuwano ludzi nieskłonnych do konformizmu. Borski opowiada chociażby o Dawidzie Piaseckim czy Arturze Ciecierskim, którzy – wypchnięci ze środowiska – radzą sobie dziś znakomicie poza nim, bo jak mówi, „w tych ludziach została zabita pasja, ale paradoksalnie dziś funkcjonują lepiej”.

Przyczyny swojego odejścia Borski tłumaczył jawnym konfliktem z Przesmyckim i Mikulskim, podkreślając chęć reformy systemu szkoleniowego i wprowadzenia spójności z przepisami UEFA. Odpowiedzią – jak przyznaje – było wykluczanie go z prestiżowych meczów, notoryczne utrudnianie obowiązków czy nawet nękanie pod przykrywką mobbingu. Ujawnia też zaniedbania i niejasności przy finansowaniu koleżeńskiego funduszu pośmiertnego oraz naciski, by pozbyć się go ze struktur na Mazowszu.

W rozmowie pada jedna wymowna liczba – podczas jego kariery środowisko sędziowskie liczyło dziesięć tysięcy osób. Dziś – według Borskiego – ubyło nawet 30 procent arbitrów, a coraz więcej młodych zniechęca się do tej roli. Mecze młodzieżowe coraz częściej odbywają się bez sędziów, a sędziowanie staje się zawodem nieatrakcyjnym i źle kojarzonym. Dodatkowo pojawiają się kolejne oskarżenia – jak te wysuwane przez Arkadiusza Kamila Wójcika o mobbing czy krytyka Pawła Sokolnickiego wobec obecnych metod szkolenia – co dobitnie pokazuje, że zjawiska patologiczne przestały być tematem tabu.

„Powiem inaczej: skostniała struktura, która się nie zreformowała i działa wciąż w ten sam sposób. (...) Przez lata środowisko sędziowskie było niechcianym dzieckiem, poletkiem, którego nikt nie chciał uprawiać”
Marcin Borski dla WP SportoweFakty

Borski uważa, że prawdziwą reformę może przeprowadzić jedynie osoba spoza środowiska, ktoś z zewnątrz, kto nie jest uwikłany w istniejące układy. Przykładem ma być choćby Andrzej Strejlau, którego jako szefa Kolegium Sędziów wspomina najlepiej. Zaznacza jednak otwarcie – niewielu gotowych byłoby podjąć się tej roli, biorąc pod uwagę istniejące układy i presję zarządu PZPN.

Byłemu arbiterowi nie umyka też fakt, że Kolegium Sędziów Ekstraklasy to zamknięte grono, gdzie awans wymaga nie tylko umiejętności, ale też konformizmu i „wkupienia się” w grupę. Taka atmosfera przekłada się bezpośrednio na brak świeżej krwi, a co za tym idzie – odtwarzanie tych samych, nieskutecznych wzorców zarządzania.

Ostatecznie, mimo osobistych sympatii i lat spędzonych na boisku, Borski bez złudzeń zaznacza, iż aktualna sytuacja to równia pochyła – nawet jeśli nie wszystkie jednostki zasługują na krytykę, model sprawowania władzy musi się po prostu zmienić.

Źródło: WP SportoweFakty

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie