Raków remisuje bezbramkowo i bezbarwnie
Raków Częstochowa rozpoczął zmagania w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji od remisu z Hammarby 0:0. W pierwszej połowie kontuzji barku doznał Fran Tudor, a do siatki trafił Bogdan Racovitan – gol nie został jednak uznany. Kibice na stadionie nie ukrywali rozczarowania grą drużyny, a decydujący o awansie rewanż odbędzie się w przyszłym tygodniu.
Raków Częstochowa podejmował Hammarby w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy, jednak spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Drużyna Marka Papszuna nie zdołała wypracować przewagi przed rewanżem, choć sytuacji i emocji nie brakowało.
Już w siódmej minucie Raków mógł objąć prowadzenie, jednak Mahir Emreli strzelił niecelnie. Kilka chwil później, bramkarz gości Hahn skutecznie interweniował, uniemożliwiając zdobycie bramki. Niestety, problemy drużyny powiększyła kontuzja Frana Tudora, który musiał opuścić boisko już w 25. minucie po urazie barku.
W pierwszej połowie inicjatywę próbowali przejąć także zawodnicy Hammarby. Kacper Trelowski wykazał się czujnością, broniąc groźny strzał Franka Adjeia. Po stronie gospodarzy bramkarza rywali przetestował Koczerhin, ale Hahn ponownie był na posterunku.
Po przerwie Szwedzi zaczęli coraz odważniej atakować, a kibice Rakowa wyrażali swoje niezadowolenie z gry drużyny – słychać było gwizdy. Przewaga gości nie przełożyła się jednak na bramki.
Najbliżej przełamania impasu był Raków w 68. minucie. Bogdan Racovitan, po zamieszaniu w polu karnym, trafił do siatki, jednak sędzia nie uznał gola – Emreli miał wcześniej faulować bramkarza Hammarby.
W końcowej fazie meczu jeszcze Oskar Repka omal nie zdobył prowadzenia dla Częstochowian – jego celny strzał głową odbił na linii bramkowej Hahn. To był ostatni poważny zryw „Medalików”, którzy po końcowym gwizdku musieli pogodzić się z brakiem wygranej.
O wszystkim rozstrzygnie rewanż, zaplanowany na przyszły tydzień – to wtedy okaże się, czy Raków awansuje do decydującej, IV rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy.