Torres wyprzedza Lewandowskiego w walce o pierwszy skład Barcelony
Jeszcze niedawno nikt nie spodziewał się, że Ferran Torres wyrzuci Roberta Lewandowskiego ze składu Barcelony. Hiszpan, który miał być tylko następcą, dziś krok po kroku spycha Polaka na ławkę. Oboje mają po osiem trafień w La Liga, ale ostatnie mecze wyraźnie wskazują, kto przejmuje pałeczkę w ataku.
Robert Lewandowski miał być filarem ataku FC Barcelony w tym sezonie, jednak sytuacja zaczyna się wyraźnie komplikować. Z początkiem rozgrywek wydawało się wręcz pewne, że Ferran Torres będzie jedynie następcą polskiego snajpera. Co niespodziewane, to właśnie Hiszpan został liderem ofensywy Blaugrany w pierwszych kolejkach.
Lewandowski nie zamierzał poddać się bez walki. Powrócił do gry po kontuzji, regularnie trafiając do siatki. W efekcie teraz obaj mają po osiem bramek na koncie w La Liga. Mimo wszystko, ostatnie wybory Hansiego Flicka pokazują, że Polak na razie wygrywa – to on wychodził w podstawowym składzie, a Torres musiał czekać na swoją szansę na ławce.
Jak informuje dziennik „AS”, ostatnie mecze nie poszły po myśli Lewandowskiego. Nie zdobył on bramki w żadnym z trzech ostatnich spotkań, a to daje Torresowi realną szansę na powrót do wyjściowego składu. Polak zmarnował też kilka karnych i coraz trudniej jest mu utrzymać płynność gry z resztą drużyny, co odbija się na jego pozycji w zespole.
W starciu z Atletico Madryt Lewandowski oddał tylko jeden strzał na bramkę i miał najmniej kontaktów z piłką spośród wszystkich ofensywnych graczy Barcelony. To symptomy, które mogą martwić nie tylko kibiców, ale i trenera.
Jak podkreślają hiszpańskie media, zdrowa rywalizacja między Torresem a Lewandowskim podnosi poprzeczkę dla obu snajperów. Zarówno Polak, jak i Hiszpan będą musieli potwierdzić przydatność na boisku w kluczowym momencie, tuż przed świąteczną przerwą.