Szalony mecz w Sewilii. Osiem goli, wygrana Barcelony
W Sewilli padło aż osiem bramek, ale wśród strzelców zabrakło Roberta Lewandowskiego. Hansi Flick postawił na Ferrana Torresa i ten odwdzięczył się pierwszym od dawna hat-trickiem. Real Betis próbował gonić wynik, lecz to FC Barcelona zdołała utrzymać przewagę, nawet mimo mocnego finiszu gospodarzy. Ten mecz zaskoczył kibiców dramaturgią oraz bezlitosną skutecznością "Blaugrany" w pierwszej połowie.
Nikt nie spodziewał się aż tylu emocji w spotkaniu pomiędzy Realem Betis a FC Barceloną. Tuż po wygranym starciu z Atletico, ekipa Hansiego Flicka musiała zmierzyć się z kolejnym trudnym wyzwaniem na wyjeździe. Tym razem trener zdecydował się posadzić Roberta Lewandowskiego na ławce, by oszczędzić jego siły na prestiżowy pojedynek w Lidze Mistrzów. Jego miejsce na szpicy zajął Ferran Torres i... od razu rozpalił trybuny w Sewilli.
Gospodarze wystartowali z impetem – już w 6. minucie, po wymianie podań w polu karnym, Antony trafił na 1:0, skutecznie wykorzystując zamieszanie, jakie wywołał fatalny błąd obrony Blaugrany. Goście nie czekali długo z odpowiedzią: już pięć minut później Torre wpakował piłkę do siatki po dograniu Kounde. Drugi cios zadał ten sam napastnik, wykańczając akcję Ronny'ego z prawej strony. Real Betis, choć próbował się odgryźć, nie potrafił przełamać dobrze zorganizowanej defensywy Barcy.
Sytuacja wymknęła się spod kontroli jeszcze przed przerwą i to wyłącznie na korzyść gości. Najpierw Roony Bardghji podwyższył rezultat, chwilę potem trzecią bramkę dołożył ponownie Torres. Trafienie padło po potężnym uderzeniu, któremu jeszcze tor zmienił Marc Bartra. Do przerwy było już 4:1 dla Barcelony – taki wynik rozbudził nadzieje kibiców na spektakularną pogromkę, ale wiadome było, że gospodarzom nie brakuje ambicji.
Druga połowa była już wyraźnie spokojniejsza, choć nie pozbawiona kontrowersji. W 57. minucie sędzia po długiej analizie VAR wskazał na "wapno" po zagraniu ręką Bartry, a Lamine Yamal bez litości podwyższył prowadzenie. Szkoleniowiec Barcelony konsekwentnie oszczędzał Lewandowskiego i nie pozwolił mu nawet na krótki występ. To była odważna decyzja, zważywszy na zakończenie meczu.
Gdy wydawało się, że Barca ma mecz pod pełną kontrolą, Real Betis przyspieszył. Gola kontaktowego zdobył Diego Llorente w 85. minucie, a chwilę później sytuację podgrzał Cucho Hernandez, zamieniając rzut karny na bramkę. W samej końcówce gospodarze byli blisko jeszcze jednego trafienia, lecz Marcus Rashford fatalnie spudłował.
Jak zauważa portal SportoweFakty, "szkoleniowiec oszczędził siły Lewandowskiego na potyczkę z Eintrachtem Frankfurt, a i bez niego Barca zachowała skuteczność w ataku". Ostatecznie to hat-trick Ferrana Torresa został wydarzeniem wieczoru, a Barca utrzymała dystans punktowy do Realu Madryt.
Wynik meczu:
Real Betis – FC Barcelona 3:5 (1:4)
1:0 – Antony 6'
1:1 – Ferran Torres 11'
1:2 – Ferran Torres 13'
1:3 – Roony Bardghji 31'
1:4 – Ferran Torres 40'
1:5 – Lamine Yamal (k.) 59'
2:5 – Diego Llorente 85'
3:5 – Cucho Hernandez (k.) 90'
Skład FC Barcelony: Joan Garcia – Jules Kounde, Pau Cubarsi, Gerard Martin (63' Frenkie de Jong), Alex Balde (46' Andreas Christensen) – Roony Bardghji (67' Fermin Lopez), Eric Garcia (80' Jofre Torrents), Pedri (63' Marc Bernal) – Lamine Yamal, Ferran Torres, Marcus Rashford.
Skład Realu Betis: Alvaro Valles – Aitor Ruibal, Marc Bartra (60' Diego Llorente), Natan (60' Junior Firpo, 89' Ricardo Rodriguez), Valentin Gomez – Sergi Altimira (46' Nelson Deossa), Pablo Fornals, Marc Roca – Cucho Hernandez, Antony (75' Pablo Garcia), Abde Ezzalzouli.
Żółte kartki: Altimira, Deossa, Ruibal, Gomez (Betis) oraz Martin, Kounde (Barcelona).
Sędzia: Francisco Maeso.