Niepewna przyszłość Lewandowskiego w Barcelonie
Robert Lewandowski znowu trafia w finale Superpucharu, potwierdzając swój niezwykły związek z tymi rozgrywkami. Polak zapewnił Barcelonie kluczową bramkę w prestiżowym starciu z Realem Madryt, lecz mimo sukcesu coraz głośniej mówi się o możliwym pożegnaniu napastnika z Camp Nou.
Robert Lewandowski znów sprawił, że w Superpucharze Hiszpanii nie sposób go zignorować. Polak, który już kilkakrotnie decydował o losach tych prestiżowych rozgrywek, tym razem także wpisał się na listę strzelców finału, pomagając FC Barcelonie sięgnąć po kolejne trofeum. W meczu na szczycie przeciwko Realowi Madryt napastnik wszedł na murawę w podstawowym składzie, dzięki decyzji Hansiego Flicka, który przywrócił sprawdzony atak z poprzedniego sezonu: Lamine Yamal, Raphinha i Lewandowski.
Rywalizacja o miejsce w ataku trwała, bo Ferran Torres wykorzystał swoją szansę w półfinale i zdążył wpisać się na listę strzelców. W wielkim finale Flick postawił jednak na doświadczenie Lewandowskiego i przełom nastąpił jeszcze przed przerwą. W doliczonym czasie pierwszej połowy Polak w swoim stylu wykończył akcję subtelnym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy, podwyższając prowadzenie Barcelony. Klasa i wyczucie momentu – to właśnie w takich chwilach pokazuje, jakim skarbem potrafi być dla „Blaugrany”.
Lewandowski – specjalista od Superpucharu
W Barcelonie już przyzwyczaili się, że Superpuchar to teren Lewandowskiego. W każdym finale tych rozgrywek, od sezonu 2023 aż po bieżącą edycję, Polak nie zawodzi. W debiutanckim turnieju dla „Blaugrany” trafił do siatki zarówno w półfinale z Realem Betis, jak i w finale z Realem Madryt (1:3). Rok później jego bramka w półfinale z Osasuną (2:0) i kolejny gol przeciwko „Królewskim” w finale (4:1), chociaż ostatecznie to madrytczycy cieszyli się z wygranej. W 2025 Polak dołożył trafienie przy okazji strzeleckiego festiwalu z Madridistami (2:5), a ostatniej nocy – jak to u niego – nie zawiódł w zwycięskim 3:2.
Szczęście było wyraźnie po stronie Lewandowskiego, który zaraz po ostatnim gwizdku nie krył radości w rozmowie z hiszpańskimi mediami. - "Jesteśmy bardzo zadowoleni. Mamy kolejny tytuł i zawsze, gdy wygrywamy z Realem, to wielki mecz. Bardzo dobrze zagraliśmy w pierwszej połowie i w drugiej też, szukając kolejnych bramek, ale najważniejsze, że ostatecznie zwyciężyliśmy" - podkreślił napastnik po spotkaniu.
Doświadczony snajper zwrócił tez uwagę na taktykę przeciwnika: "Real grał bardzo nisko ustawioną linią defensywną. Były momenty, gdy potrzebowaliśmy więcej cierpliwości, ale zawsze musimy grać na sto procent, kiedy mierzymy się z Madrytem. Wygraliśmy 3:2, mamy kolejne trofeum". Docenił też postawę Raphinhi, MVP finału – "Rapha wie, jak zdobywać gole, zawsze znajduje się w odpowiednim miejscu. Wygraliśmy jako drużyna, jesteśmy bardzo niebezpieczni" – dodał.
Przemawiając już dla klubowych mediów, Lewandowski bez wahania stwierdził: "Zawsze jest bardzo ważne zwyciężać, a szczególnie w Klasyku z Realem. To dobry czas w mojej karierze. Nie martwcie się, wciąż mogę grać na najwyższym poziomie. Mam nadzieję, że jeszcze pomogę drużynie strzelając bramki".
Przyszłość Lewandowskiego pod znakiem zapytania
Mimo kolejnego tytułu i decydującej bramki, przyszłość Lewandowskiego w Barcelonie pozostaje niejasna. Jego kontrakt wygasa po zakończeniu sezonu, a klub nie podjął dotąd żadnych konkretnych kroków w sprawie nowej umowy. Odkąd Ferran Torres coraz częściej podgryzał Polaka w walce o miejsce w wyjściowej jedenastce, a urazy zaczęły dawać się Lewandowskiemu we znaki, spekulacje na temat możliwego odejścia do MLS lub jednego z klubów z Arabii Saudyjskiej tylko narastają. Dodatkowo, na horyzoncie coraz częściej pojawia się nazwisko Vlahovicia jako potencjalnego następcy Polaka.
Sam Lewandowski wielokrotnie deklarował chęć pozostania na Camp Nou, lecz już kilka tygodni temu jasno postawił warunki. „Nie rozmawiam z trenerem o ewentualnych ofertach z innych klubów. To nie jest kwestia obniżania pensji o połowę. Decyzję podejmę w zależności od tego, czego będzie chciał klub oraz jaka rola przypadnie mi pod wodzą Flicka” – zapowiedział napastnik. Kluczowe znaczenie mają więc dla niego zarówno sportowa wizja Barcelony, jak i własna pozycja w drużynie.