Masłowski ucina spekulacje. Widzew zimą nie planuje rewolucji kadrowej
Dyrektor pionu sportowego Widzewa Łódź zdementował doniesienia o planowanej przebudowie składu w zimowym oknie. Łukasz Masłowski stawia na stabilizację i wiarę w obecną grupę piłkarzy, choć przyznaje, że pojedyncze ruchy nie są wykluczone.
Łukasz Masłowski musiał mierzyć się z falą spekulacji transferowych wokół Widzewa. Dyrektor pionu sportowego zdementował doniesienia o dużej przebudowie kadry przed rundą wiosenną.
Wszystko zaczęło się od rozbieżności między tym, co Masłowski mówił w wywiadach podczas przerwy reprezentacyjnej, a informacjami opublikowanymi przez Onet Przegląd Sportowy. Były piłkarz, który od sierpnia br. kieruje pionem sportowym Widzewa, zapowiadał spokojną zimę. Tymczasem w mediach pojawiły się doniesienia o kolejnych zmianach w szatni. Kibice, zmęczeni ciągłymi przetasowaniami, zareagowali niepokojem.
„Wynika to z faktu, że mamy szeroką kadrę, ale też z budżetu finansowego. Czujemy potrzebę stabilności. Wierzę w grupę, na jaką postawiliśmy, dlatego nie będzie żadnej rewolucji. Nie mówię, że nie przeprowadzimy żadnych transferów, bo one być może się pojawią. Jednak jeśli będą, to w niewielkiej liczbie” — przekazał Masłowski przed meczem z Wisłą Kraków.
Architekt mistrzowskiej kadry Jagiellonii Białystok z sezonu 2023/24 powiedział na antenie Ekstraklasa TV, że klub monitoruje rynek zarówno pod kątem zimowego, jak i letniego okna, ale kluczowe jest teraz złapanie formy przez obecny zespół. „Stabilizacja jest dzisiaj ważnym słowem w kontekście tej drużyny. Wierzę, że ona zacznie punktować i grać dobrze w piłkę” — dodał.
Osobnym tematem okazała się sytuacja na bokach obrony. Onet sugerował, że Widzew jest bliski rozstania z Marcelem Krajewskim, któremu w czerwcu wygasa kontrakt. Masłowski temu zaprzeczył, wskazując, że otwarte pozostają kwestie ewentualnego wykupu Jusufa Gazibegovicia, przedłużenia umowy z Krajewskim oraz powrotu Carlosa Isaaca po kontuzji. „Każdy z nich ma szansę, żeby z nami zostać — nikt nie został skreślony” — zaznaczył.
Również temat wzmocnienia środka ataku nie znalazł potwierdzenia w słowach dyrektora. W kadrze Widzewa jest trzech napastników walczących o jedno miejsce w ustawieniu. Masłowski przyznał, że nie wszyscy spełniają oczekiwania, ale poprosił o cierpliwość. „Wierzę w proces, widzę jak drużyna pracuje na treningach i finalnie musi się to obronić” — stwierdził.