Lewandowski wciąż nie pogodził się z decyzją o Złotej Piłce z 2020 roku
Sześć lat po anulowaniu Złotej Piłki za 2020 rok były szef France Football zdradza, że polski napastnik przy każdym spotkaniu przypomina mu o tamtej decyzji. I robi to w dość charakterystyczny sposób.
Pascal Ferré, były patron magazynu France Football, udzielił wywiadu Le Vestiaire, w którym wrócił do jednej z najbardziej kontrowersyjnych decyzji w historii plebiscytu. Przyznał, że Robert Lewandowski do dziś nie pogodził się z anulowaniem Złotej Piłki za 2020 rok - i regularnie mu o tym przypomina.
Kiedy pandemia COVID-19 sparaliżowała świat, redakcja France Football uznała, że warunki tamtego sezonu nie gwarantowały sportowej równości. „Uważaliśmy, że w tamtym roku nie zostały spełnione wszystkie warunki, zwłaszcza jeśli chodzi o równość szans” - tłumaczył Ferré. To właśnie on osobiście zadzwonił do Lewandowskiego, by przekazać mu wiadomość. „Zadbałem o to, żeby zadzwonić do Roberta, który wtedy dominował, który chodził po głowach wszystkich rywali. Uprzedziłem go - nie do końca zrozumiał” - relacjonował.
Trudno się dziwić niezrozumieniu. Sezon 2019/20 był dla Lewandowskiego absolutnie fenomenalny. Z Bayernem Monachium sięgnął po Ligę Mistrzów, Bundesligę i Puchar Niemiec – potrójną koronę, która powinna była przypieczętować indywidualny triumf. W 47 meczach klubowych zdobył 55 bramek i miał 10 asyst. Został królem strzelców zarówno ligi niemieckiej, jak i Champions League. W tamtym okresie nie istniał piłkarz, który mógłby z nim rywalizować.
Najbardziej wymowny jest jednak sposób, w jaki Lewandowski reagował na Ferré w kolejnych latach. Były szef France Football zdradził, że ilekroć się spotykali, napastnik witał go tą samą ripostą: „A oto człowiek, który nigdy nie chciał dać mi Złotej Piłki”.
W 2020 i 2021 roku Lewandowski otrzymał nagrodę FIFA The Best dla najlepszego piłkarza świata, co wielu uznawało za formę rekompensaty. W plebiscycie Złotej Piłki za 2021 rok zajął drugie miejsce, przegrywając z Leo Messim. Ta klasyfikacja nie złagodziła jednak frustracji – bo w oczach Polaka to edycja 2020, a nie 2021, była tą, w której nikt nie powinien mieć wątpliwości.
Historia Lewandowskiego i Złotej Piłki to w gruncie rzeczy historia o jedynym wielkim trofeum indywidualnym, którego zabrakło w imponującej kolekcji. Napastnik, który w sezonie 2020/21 pobił legendarny rekord Gerda Müllera – 41 goli w Bundeslidze – i który przez lata udowadniał swoją klasę na największych scenach, nigdy nie usłyszał swojego nazwiska jako laureata najsłynniejszego plebiscytu. Pascal Ferré podjął decyzję, którą uważał za jedyną słuszną w warunkach pandemii. Lewandowski zaś nigdy jej nie zaakceptował. I najwyraźniej nie zamierza.