Iga Świątek żegna się z Wimbledonem po porażce z Alexandrą Ealą
Iga Świątek odpadła z Wimbledonu już w trzeciej rundzie, przegrywając po ponad dwugodzinnej batalii z Alexandrą Ealą. Polka była bliska wygrania pierwszego seta i miała swoje szanse, jednak ostatecznie to Filipinka okazała się skuteczniejsza i zakończyła przygodę liderki polskiego tenisa na londyńskich kortach.
Przygoda Igi Świątek na wimbledońskich kortach w tym sezonie zakończyła się szybciej, niż fani mogli się spodziewać. Polka, broniąca tytułu, odpadła już w trzeciej rundzie, ulegając Alexandrze Eali w meczu pełnym zwrotów akcji i ogromnych emocji.
Jeszcze przed Wimbledonem nasza tenisistka zdawała sobie sprawę, że zadanie powtórzenia ubiegłorocznego sukcesu będzie wyjątkowo trudne. Tym bardziej, że w Bad Homburg nie zachwyciła, odpadając już w pierwszym spotkaniu. W Londynie Świątek rozpoczęła od trzysetowego boju z Taylor Townsend, by w kolejnym meczu pokonać Karolinę Pliskovą. Z każdym kolejnym setem sprawiała wrażenie coraz bardziej skoncentrowanej, jednak przeszkoda w postaci Filipinki okazała się niemożliwa do przejścia.
Od początku spotkania Polka narzuciła presję na rywalkę, zmuszając ją do obrony break pointa już na otwarcie. Eala potrafiła jednak wyratować się świetnym forhendem po serwisie. Niedługo potem to właśnie Świątek przełamała podanie przeciwniczki, wypychając Filipinkę poza kort i wykazując się agresywną grą przy siatce. Chwilę później Eala odpowiedziała natychmiastowym przełamaniem – kilka błędów własnych Świątek sprawiło, że gra znów się wyrównała.
Przy stanie 3:5 Polka musiała bronić piłki setowej po nieudanym zagraniu, ale udźwignęła presję, kończąc akcję mocnym forhendem. Od stanu 3:5 do 5:5 trwała wymiana ciosów, wymuszanych głównie przez błędy i nerwowe zagrania obu stron. Tie-break był tego dnia prawdziwą jazdą bez trzymanki – kibice oglądali aż 20 wymian, gdzie prowadzenie przechodziło z rąk do rąk.
Świątek jako pierwsza miała piłkę setową, ale jej return wylądował w siatce. Po chwili to Eala zmarnowała swoją okazję, by po serii kilku błędów naszych zawodniczek wyrównać na 9:9. Decydująca akcja padła łupem Filipinki, Polka nie trafiła w kort i set padł łupem Eali 11:9 w tie-breaku.
Po tak wyczerpującym pierwszym secie wydawało się, że Świątek może wrócić do gry, jednak druga partia pokazała, jak dużo kosztowała ją przegrana końcówka. Filipinka zaczęła grać pewniej, skracała wymiany, często wykorzystując woleje i zmuszając Polkę do trudnych zagrań z głębi kortu. Świątek popełniała coraz więcej niewymuszonych błędów i szybko znalazła się w trudnej sytuacji.
Eala wygrała drugiego seta 6:2 i awansowała do kolejnej rundy, stając się jedną z największych sensacji tego turnieju.
Alexandra Eala (Filipiny, 29) - Iga Świątek (Polska, 3) 7:6(9), 6:2