Kamil Majchrzak odpada po pięciosetowym boju na Wimbledonie
Spotkanie Kamila Majchrzaka z Zacharym Svajdą na trawiastych kortach Wimbledonu dostarczyło wielu emocji. Polak rozpoczął pewnie, ale szalony wiatr i presja drugiego seta zaczęły mu coraz bardziej ciążyć. Zwycięstwo po tie-breaku dawało nadzieje na sukces, jednak wszystko rozstrzygał piąty set, w którym Amerykanin przechylił szalę wygranej na swoją stronę.
Od początku meczu wydawało się, że Kamil Majchrzak wyjdzie z zachodniej części Londynu pewnym zwycięstwem. Po inauguracyjnym triumfie nad Alejandro Tabilo przystępował do pojedynku z Zacharym Svajdą jako wyraźny faworyt, a pierwszy set potwierdził przewidywania: Polak brylował returnem, trafiał agresywnym bekhendem, a efektowna gra dała mu szybkie prowadzenie 6:2. Amerykanin nie miał argumentów, by zatrzymać rozpędzonego piotrkowianina.
Sytuacja zmieniła się diametralnie wraz z początkiem drugiego seta. Przeciwny wiatr zaczął mieszać szyki obu tenisistom, choć to Majchrzak szybciej wytrącony został z rytmu. Coraz częściej zawodził serwis, a niewymuszone błędy mnożyły się szczególnie w kluczowych wymianach. Tym razem to Svajda przejął inicjatywę i zwyciężył pewnie 6:2, odzyskując równowagę psychologiczną.
Trzeci set to ewidentna walka nerwów, bo obaj znaleźli receptę na porywiste podmuchy. Żaden długo nie pozwalał sobie na przełamanie – dopiero tie-break miał rozstrzygnąć, kto lepiej wytrzyma presję. Majchrzak dwukrotnie odskakiwał z mini breakiem, ale Amerykanin skutecznie gonił. Decydująca akcja, gdzie nasz tenisista zagrał kombinację serwis-wolej, przyniosła mu setbola, a nieco spóźniony forhend Svajdy zakończył partię na 7:6(5) dla Polaka.
Kibice Majchrzaka mieli nadzieję, że sytuacja jest już pod kontrolą, tym bardziej że rywal zgłosił kłopot z udem i poprosił o przerwę medyczną. Po powrocie na kort wydawało się, że Amerykanin nie będzie już w stanie zagrozić – siła jego uderzeń wyraźnie spadła. Ale właśnie wtedy Majchrzak zaczął borykać się nie tyle ze Svajdą, co z własną głową. Emocje brały górę, pojawiały się głosiste uwagi do siebie, a kolejne niewymuszone błędy skutkowały utratą podania. Stratę przełamania nie udało się już odrobić – set padł łupem Amerykanina 6:4.
W piątym secie Polak przegrał sam ze sobą, denerwował się, nie mógł opanować emocji. Rywal był zmęczony, ale miał atut, z którego świetnie korzystał - serwis. Przełamał Polaka przy stanie 1:1 i nie wypuścił wygranej z rąk.
Przeciwnikiem Svajdy w III rundzie będzie Alex de Minaur.
Zachary Svajda (USA) - Kamil Majchrzak (Polska) 2:6, 6:2, 6:7(5), 6:4, 6:3