Hubert Hurkacz odwraca losy meczu na Wimbledonie – relacja z pojedynku z Tommy'm Paulem – StolicaSportu.pl

Hubert Hurkacz odwraca losy meczu i melduje się w kolejnej rundzie Wimbledonu

Hubert Hurkacz
fot. Keith Allison (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Marlena
3 lipca 2026 19:16
3 minuty czytania

Po nierównych występach w poprzedzających Wimbledon turniejach Hubert Hurkacz wszedł na londyńskie korty trzymając kibiców w niepewności. W swoim meczu trzeciej rundy z Tommy'm Paulem najpierw dał się przełamać, ale później, pokazując dużo chłodnej głowy, odwrócił losy spotkania i zakończył pojedynek ze zwycięstwem w czterech setach. Polak imponował serwisem oraz umiejętnością wyciągania kluczowych wymian, co pozwoliło mu zapewnić sobie awans do kolejnej rundy wielkoszlemowego turnieju w Londynie.

Hubert Hurkacz na Wimbledon przyjechał bez jasnej odpowiedzi na temat swojej formy — wcześniejsze występy raz dawały powody do optymizmu, raz budziły wątpliwości. Początek meczu trzeciej rundy z Tommy'm Paulem potwierdził te nastroje. W trzecim gemie Amerykanin przełamał Polaka, wykorzystując niepewność przy siatce oraz nieudany bekhend. Od tego momentu Paul skutecznie pilnował własnych podań i bez większych problemów zamknął seta, choć Hurkacz próbował jeszcze odgryźć się przy stanie 5:4.

Druga partia to prawdziwy popis serwisowy z obu stron. Ani Hurkacz, ani Paul aż do tie-breaka nie dopuścili się błędów, przez co żaden z nich nie musiał nawet bronić break pointów. Kiedy w kluczowym momencie Amerykanin objął prowadzenie w tie-breaku (5:3), wydawało się, że Polak może znaleźć się pod ścianą. Jednak Hurkacz w tym właśnie momencie odwrócił losy seta — najpierw efektowna kontra z bekhendu, potem pewny atak przy siatce i piłka setowa przy własnym serwisie, którą zamknął celującym forhendem.

W trzecim secie walka rozgorzała na nowo. Paul potrafił bronić się w trudnych momentach, jednak kluczowa okazała się końcówka — w jedenastym gemie Polak wreszcie przełamał oponenta po błędzie w forhendzie. Końcówkę tej partii Hurkacz rozegrał niemal koncertowo — trzy asy serwisowe pozwoliły mu spokojnie postawić kropkę nad "i".

Set czwarty rozpoczął się co prawda od małych problemów Polaka przy własnym serwisie (musiał bronić break pointów), ale to był tylko chwilowy przystanek. W trzecim gemie Amerykanin popełnił błąd przy własnym podaniu i stracił przewagę. Chwilę później Hurkacz wyszedł na 3:1, a impet przeniósł się na kolejne gemy. W siódmym gemie Paul podwójnie zaryzykował na serwisie i popełnił błąd, co pozwoliło Wrocławianinowi wyjść na 5:2. Mimo desperackich prób Amerykanina, Hurkacz zachował zimną krew. Po wyrównanej końcówce wywalczył pierwszą piłkę meczową i popisał się kapitalnym podaniem, które przesądziło o losach spotkania.

Hubert Hurkacz - Tommy Paul 4:6, 7:6(5), 7:5, 6:2

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie