Iga Świątek nie do zatrzymania. Zmiażdżyła Viktoriję Golubić w Toronto
Iga Świątek nie pozostawiła żadnych złudzeń rywalce w trzeciej rundzie WTA 1000 w Toronto. Wszedłszy na kort, Polka szybko narzuciła tempo i mimo nieoczekiwanej straty serwisu na początku, całkowicie kontrolowała mecz z Viktoriją Golubić. Spotkanie zakończyło się ekspresowo, a Świątek ani przez chwilę nie oddała inicjatywy – jej tenis był szybki, precyzyjny i momentami wręcz przytłaczający dla przeciwniczki.
Od początku było jasne, że Iga Świątek jest faworytką tego spotkania. Polka szybko narzuciła tempo, lecz – zaskakująco – w pierwszym gemie straciła własne podanie. Przeciwniczka, Viktorija Golubić, nie miała jednak zbyt wiele powodów do radości, bo chwilę później przewaga Szwajcarki stopniała. Świątek błyskawicznie odrobiła stratę brejka, prezentując swój charakterystyczny intensywny styl gry – agresywny bekhend, dobry ruch do siatki i bezbłędne wykończenia przy siatce.
Polka coraz pewniej utrzymywała własny serwis. To pozwoliło jej szybko zbudować przewagę, którą podkreśliła kapitalnym bekhendem po krosie, gdy wywalczyła kolejne przełamanie. Golubić, choć próbowała urozmaicić grę i szukała swoich szans podczas wymian, coraz bardziej traciła grunt pod nogami. W szóstym gemie zdołała jeszcze zaskoczyć Świątek skutecznym minięciem – zdobywając drugiego gema – ale na tym się skończyło.
Kolejne minuty zdecydowanie należały już tylko do Świątek. Konsekwentny serwis i przewaga w przygotowaniu fizycznym pozwoliły jej bez problemów domknąć seta. Rywalka popełniła podwójny błąd serwisowy przy pierwszej piłce setowej – tym samym Polka zamknęła premierową partię 6:2.
Druga odsłona nie przyniosła większych emocji. Świątek wyraźnie ruszyła z impetem – natychmiast przejęła inicjatywę i prowadziła już 2:0. Choć przy pierwszych dwóch break pointach w tym secie pojawiła się chwila niepewności, ostatecznie przełamała serwis rywalki przy kolejnej szansie.
Przewaga Świątek systematycznie rosła. W czwartym gemie Golubić nie zdobyła ani punktu przy swoim serwisie, a i w kolejnych wymianach była bezradna wobec tempa narzuconego przez Polkę. W pewnym momencie zapachniało kompletną deklasacją, jednak Szwajcarka przy stanie 0:5 zdobyła jeszcze honorowego gema – głównie dzięki kilku niepotrzebnym błędom ze strony Świątek.
Ostatni akcent meczu to niemal formalność – Polka najpierw nie wykorzystała pierwszej piłki meczowej wyrzucając forhend, ale już w kolejnej wymianie wywołała błąd rywalki. Starcie zakończyło się po zaledwie 66 minutach. Świątek została drugą zawodniczką, która zameldowała się w czwartej rundzie WTA 1000 w Toronto. Teraz czeka na zwyciężczynię pojedynku Mady Kostiuk – Madison Keys. Kolejny mecz Polka rozegra w sobotę.
Iga Świątek – Viktorija Golubić 6:2, 6:1