Maja Chwalińska odpada w Toronto. Nieudany powrót po kontuzji
Już pierwszy mecz po powrocie na kort nie poszedł po myśli Mai Chwalińskiej. Polka mierzyła się z ambitną Talią Gibson w drugiej rundzie WTA 1000 w Toronto. Początek był obiecujący, jednak kontuzja wciąż dawała o sobie znać, a Australijka narzuciła własny styl gry. Ostatecznie Chwalińska musiała uznać wyższość rywalki i zakończyła występ, nie wykorzystując swojej szansy po dłuższej przerwie od rywalizacji.
Maja Chwalińska długo czekała na powrót na międzynarodowe korty po kontuzji stawu skokowego, której nabawiła się podczas Wimbledonu. Po rehabilitacji i przygotowaniach do startów w Ameryce Północnej, wreszcie stanęła do rywalizacji w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Toronto.
Losowanie wydawało się korzystne dla zawodniczki z Dąbrowy Górniczej, choć jej aktualna forma była zagadką. Od pierwszych piłek wtorkowego spotkania obie tenisistki utrzymywały serwis. Chwalińska weszła w mecz z chłodną głową, grała zachowawczo i niemal bezbłędnie. Przełom przyszedł w trzecim gemie, kiedy Polka odważniej atakowała forhendem i przełamała Gibson do zera, jednak nie utrzymała tej przewagi. Na własnym serwisie przydarzyły jej się trzy podwójne błędy i rywalka błyskawicznie odrobiła straty.
W kolejnych wymianach to Australijka częściej dyktowała warunki z głębi kortu, choć Chwalińska momentami groźnie kontrowała. Przy stanie 4:3 Polka znów zdołała zdobyć przełamanie, ale i tym razem nie nacieszyła się prowadzeniem — serwis po raz kolejny ją zawiódł. Końcówka pierwszego seta przyniosła sporo emocji. W dwunastym gemie przy podaniu Chwalińskiej Gibson miała już piłki setowe. Nasza tenisistka obroniła pierwsze trzy, ale czwarta próba rywalki była skuteczna.
Początek drugiej partii przyniósł szansę na szybkie przełamanie ze strony Polki, jednak tym razem Gibson była czujna, szczególnie po stronie bekhendu. Australijka znacznie ograniczyła liczbę niewymuszonych błędów i z akcji na akcję coraz mocniej spychała Chwalińską do defensywy. Przy przewadze 22-latki z Perth stało się jasne, że kontroluje przebieg meczu.
Ostatecznie Maja Chwalińska przegrała z Talią Gibson 5:7, 1:6, kończąc występ na drugiej rundzie w Toronto. Mimo walki i kilku przebłysków skutecznego ataku forhendowego, błędy serwisowe oraz rosnąca przewaga rywalki dały się Polce mocno we znaki. Z pewnością powrót na kort po dłuższej przerwie to moment wymagający cierpliwości — na kolejne mecze przyjdzie jej jeszcze trochę poczekać.