Magdalena Fręch kontra Jessica Pegula – relacja z meczu WTA Toronto – StolicaSportu.pl

Magdalena Fręch odpada z Jessicą Pegulą po trzysetowej walce

Magdalena Fręch
fot. Hameltion (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Marlena
5 sierpnia 2026 21:12
3 minuty czytania

Magdalena Fręch zafundowała kibicom efektowny początek w starciu z trzecią rakietą świata Jessicą Pegulą na twardych kortach w Toronto. Po pierwszym wygranym secie przez Polkę nadeszła jednak szybka zmiana rytmu. Pegula stopniowo przejmowała inicjatywę, coraz pewniej punktowała, aż przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatecznie Amerykanka zameldowała się w kolejnej rundzie National Bank Open.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Magdalena Fręch i Jessica Pegula znów stanęły naprzeciw siebie, tym razem podczas prestiżowego turnieju WTA 1000 w Toronto. Polka zaczęła z przytupem – już w drugim gemie zaskoczyła rywalkę odrabiając breaka ze stanu 40-0 dla Amerykanki, a chwilę później wyszła na prowadzenie 3:0, skrzętnie wykorzystując pomyłki wyżej notowanej przeciwniczki. Gra Fręch była pewna, wsparta skutecznymi returnami oraz ograniczaniem własnych błędów.

Pegula szybko się jednak otrząsnęła. Gdy złapała właściwy rytm, odrobiła stratę przełamania i gra zrobiła się wyrównana. W końcówce pierwszego seta Polka nadal prezentowała popisowy tenis: walczyła o każdy punkt, podczas gdy Amerykanka notowała serię niewymuszonych błędów – na jej koncie pojawiło się ich aż 15 przy zaledwie 10 piłkach kończących. Fręch odskoczyła na 5:2, a setbole wywalczyła asem serwisowym i zamknęła partię 6:3.

Kolejna odsłona przywróciła układ sił na korcie. Pegula, zmotywowana porażką w pierwszej partii, zaczęła wyraźnie agresywniej atakować, częściej grała w kort i szybciej kończyła wymiany. Amerykanka przejęła inicjatywę i już na początku zdobyła przełamanie serwisu. Fręch nie traciła animuszu, szybko odrobiła stratę breaka, jednak to rywalka imponowała coraz większą regularnością.

W czwartym gemie trzecia rakieta świata pewnie zgarnęła kolejne przełamanie. Polka każdorazowo naciskała, starała się odbudować stratę, ale gemy stawały się coraz bardziej ciasne – szczególnie przy wyniku 4:2, kiedy Fręch zapragnęła wrócić do gry o seta, lecz Pegula wybroniła trzy break pointy i nie oddała panowania nad wynikiem.

W decydującym secie przewaga Amerykanki nie podlegała już dyskusji. Kapitalnie uderzała na returnie, czuła się na korcie coraz pewniej. Przełamania wywalczyła w pierwszym i trzecim gemie, co pozwoliło jej ekspresowo zbudować prowadzenie 4:0. Fręch tym razem uniknęła powtórki z Waszyngtonu, nie oddała partii do zera, chociaż do końcowych akcentów rywalka po prostu pilnowała własnego serwisu i skutecznie wykorzystała piłkę meczową w ósmym gemie.

Statystyki meczu bezlitośnie pokazały przewagę faworytki gospodarzy – Pegula skończyła aż 46 wymian i zanotowała 37 błędów własnych, podczas gdy Fręch uzbierała 14 wygrywających uderzeń i 13 pomyłek. Bilans przełamań dodatkowo podkreślił różnicę: 5-3 na korzyść Amerykanki, która dzięki zwycięstwu zameldowała się w trzeciej rundzie National Bank Open.

Jessica Pegula – Magdalena Fręch  3:6, 6:3, 6:2

Źródło: Sportowefakty.wp.pl

Wybrane dla Ciebie