Arsenal walczy o Viniciusa Juniora – rekordowy kontrakt na stole

Vinicius Junior ma dostać rekordową ofertę od Arsenalu

Vinicius
fot. Wikimedia
Domyślna grafika
Maciek
2 minuty czytania

Sytuacja wokół przyszłości Viniciusa Juniora nabiera rumieńców. Jak informuje The Telegraph, Arsenal poważnie rozważa transfer Brazylijczyka i zamierza złożyć mu najwyższą ofertę w historii klubu. Londyńczycy chcą przebić nie tylko rekord transferowy, ale i płacowy, by ściągnąć skrzydłowego z Realu Madryt. Tymczasem kontrakt Viniciusa z Królewskimi wygasa już w czerwcu przyszłego roku, a rozmowy o nowej umowie wciąż stoją w miejscu. Czy Real zdecyduje się na sprzedaż gwiazdy jeszcze w tym oknie transferowym?

Vinicius Junior lada moment wróci z urlopu i ponownie pojawi się w szatni Realu Madryt. Jednak coraz głośniej mówi się o możliwym zwrocie w jego karierze – jak donosi brytyjski The Telegraph, Arsenal szykuje prawdziwą bombę transferową. Klub z Londynu zamierza złożyć skrzydłowemu ofertę, której jeszcze w historii nie było na Emirates Stadium.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Do tej pory najwyżej opłacanym zawodnikiem Arsenalu jest Bukayo Saka, który inkasuje 365 tysięcy funtów co tydzień. Londyńczycy są jednak gotowi wyłożyć na Viniciusa jeszcze więcej – w grę wchodzi przekroczenie pułapu 400 tysięcy funtów tygodniowo, jaki obecnie przypisuje się Brazylijczykowi w Madrycie.

Sytuacja jest dynamiczna. Umowa Viniciusa z Królewskimi obowiązuje tylko do czerwca przyszłego roku, a rozmowy na temat nowego kontraktu utknęły w martwym punkcie. Według prasowych doniesień Real ustalił potencjalną cenę – by wyciągnąć piłkarza, trzeba mieć przygotowane aż 160 milionów euro. Dla porównania, rekordową sumę Kanonierzy zapłacili do tej pory za Declana Rice'a – 116,6 mln euro.

Ostateczny ruch należy teraz do Realu – po powrocie Viniciusa do Madrytu klub ma odbyć z nim kluczowe spotkanie. To być może ostatnia szansa, by Brazylijczyk podpisał nową umowę i został na Santiago Bernabeu.

Źródło: The Telegraph

Wybrane dla Ciebie