Roma rezygnuje z Fergusona? Brakuje cierpliwości
Sytuacja Evana Fergusona w Romie robi się coraz bardziej napięta. Irlandzki napastnik, ściągnięty latem z Brighton, od dłuższego czasu nie przekonuje ani trenera Gian Piero Gasperiniego, ani kibiców. Szkoleniowiec nie gryzł się w język po porażce z Juventusem, dając jasno do zrozumienia, że cierpliwość się kończy.
Atmosfera wokół Evana Fergusona w AS Roma wyraźnie gęstnieje. Irlandzki napastnik, który miał być symbolem nowego otwarcia w klubie, coraz mocniej zawodzi w oczach trenera Gian Piero Gasperiniego. Po ostatniej porażce z Juventusem szkoleniowiec przyznał wprost, że „Ferguson nie podołał zadaniu po wejściu na murawę, a od dłuższego czasu nie widzę powodu do satysfakcji z jego postawy. Problem nie leży jedynie w umiejętnościach technicznych – nadal nie potrafi wpasować się w ducha zespołu”. Klub nie ukrywa, że narasta rozczarowanie.
Ferguson trafił na Olimpico w letnim oknie transferowym za dwa miliony euro. Umowa daje Romie prawo pierwokupu za kolejne 38 milionów, co daje w sumie kwotę robiącą wrażenie – 40 milionów euro. Klub Brighton naciskał na obligatoryjny wykup, lecz Rzymianie wynegocjowali tylko opcję. Ostatnie tygodnie nie napawają jednak optymizmem: wobec słabych występów Irlandczyka inwestycja tej skali wydaje się dziś czystą fantazją.
Czas na radykalne ruchy?
Nastroje w stolicy szybko sugerują, że nikt nie spodziewa się już przełomu. Przy takim scenariuszu Roma miałaby poprosić Brighton o skrócenie wypożyczenia i rozstać się z Fergusonem pół roku wcześniej, niż przewidywał kontrakt.
Klub, planując zimowe okno transferowe, szykuje się już na konkretne wzmocnienia. Ricky Massara, odpowiadający za transfery, silnie zabiega o sprowadzenie byłego snajpera Bolonii Joshuy Zirkzee. W przypadku jego przyjścia – lub pozyskania innego napastnika – nie tylko Ferguson, ale i Artem Dowbyk mogą być zmuszeni do opuszczenia drużyny. Trener Gasperini nie jest bowiem zadowolony z dyspozycji obu graczy – i to właśnie w ataku szykują się najbardziej zdecydowane czystki.