Roma i Milan ostrzą sobie zęby na Franculino. Cena rośnie
Problemy z efektywnością w ataku sprawiły, że Roma musi pilnie rozglądać się za wzmocnieniami przed zimowym oknem transferowym. Gdy dotychczasowi napastnicy nie spełniają oczekiwań, w orbicie zainteresowań pojawia się nazwisko Franculino z Midtjylland.
Na Stadio Olimpico atmosfera staje się coraz cięższa – to właśnie brak skuteczności napastników stał się największym zmartwieniem Romy jesienią. Po ponad trzech miesiącach sezonu rzymski zespół nie doczekał się lidera ataku. Nowo pozyskany Evan Ferguson, wypożyczony z Brighton, jak dotąd nie zdobył żadnej bramki. Do tego Irlandczyk leczy obecnie skręconą kostkę. Artem Dowbyk, który w Serie A strzelił jedynie dwa gole (przeciwko Veronie oraz Parmie), też nie jest do dyspozycji Gian Piero Gasperiniego przez uraz mięśnia prostego uda.
Jak wskazuje Matteo Moretto, jednym z piłkarzy szczegółowo obserwowanych przez działaczy Romy jest Franculino z FC Midtjylland. Ten napastnik z numerem 7 na koszulce już latem przykuł uwagę klubu ze stolicy, lecz wtedy temat transferu nie został sfinalizowany.
Portugalczyk wyraźnie się wyróżnia – w rodzimej Superlidze uzbierał już cztery gole i trzy asysty w czternastu spotkaniach. Prawdziwy błysk Franculino pokazał jednak w europejskich pucharach, gdzie w czterech meczach Ligi Europy zdobył aż trzy bramki.
Za tymi świetnymi występami idzie jednak szybki wzrost wartości rynkowej. Jeszcze latem Roma mogła sprowadzić go za około 18 milionów euro. Dziś trzeba byłoby wyłożyć już co najmniej dwa razy tyle, co mocno komplikuje plan transferowy Giallorossich.
Jakby tego było mało, do gry o podpis Portugalczyka wkroczył także Milan.