Karim Benzema na wylocie z Al-Hilal. Kluczowa przeszkoda to polityka
Karim Benzema, piłkarska gwiazda z przeszłością w Realu Madryt, stanął w Arabii Saudyjskiej przed potężnym problemem. Klub Al-Hilal nie chce już korzystać z jego usług, choć umowa obowiązuje do 2027 roku. Trener Simone Inzaghi dał jasno do zrozumienia, że 38-latek nie znajduje się w jego planach na przyszłość. Sytuację komplikuje jednak polityczny aspekt – część kontraktu Benzemy jest opłacana przez rząd, a sam zawodnik żąda wypłaty całego wynagrodzenia za ostatni rok umowy. Zatem konflikt wykracza daleko poza kwestie sportowe.
Karim Benzema – jeszcze niedawno ikona Realu Madryt – od 2023 roku próbuje swoich sił na boiskach Arabii Saudyjskiej. Najpierw zameldował się w Al-Ittihad, by po kilku miesiącach przenieść się do Al-Hilal. Francuz podpisał kontrakt ważny do 30 czerwca 2027 roku, ale wszystko wskazuje na to, że nie wytrwa w nim do końca.
Z informacji podawanych przez Sacha Tavolieriego wynika, że władze Al-Hilal nie widzą Benzemy w swoich planach na przyszłość. Trener Simone Inzaghi już skreślił doświadczonego napastnika i klub intensywnie szuka nowej "dziewiątki". Jednym z kandydatów jest Ollie Watkins z Aston Villi, jednak angielski klub nie jest skłonny oddać swojego kluczowego zawodnika.
Sprawa nie jest jednak tak prosta, jak w typowych transferach. Dużą przeszkodą okazują się uwarunkowania finansowo-polityczne. Według Tavolieriego część kontraktu Benzemy pokrywa rząd Arabii Saudyjskiej. Oznacza to, że przed rozwiązaniem kontraktu trzeba osiągnąć porozumienie nie tylko z samym piłkarzem, ale też z przedstawicielami ligi oraz władz państwowych.
Dodatkowy problem to oczekiwania samego napastnika. Benzema nie zamierza rezygnować z należnych mu pieniędzy i żąda, by Al-Hilal wypłacił mu pełną pensję za ostatni rok obowiązywania umowy. Ani klub, ani politycy, ani nawet władze ligi nie są jednak do tego skłonni. To powoduje, że całość utknęła w martwym punkcie i przypomina bardziej polityczną przepychankę niż typowe piłkarskie rozstanie.