Joao Felix marzy o Barcelonie, ale saudyjskie kluby robią wszystko, by go zatrzymać
Al-Nassr sięga po klauzulę przedłużenia kontraktu, a Portugalczyk i jego agent desperacko szukają drogi powrotnej do Europy. Tymczasem z drugiej strony Saudi Pro League wyrasta niespodziewana przeszkoda w postaci Al-Hilal.
Joao Felix trafił do Al-Nassr i radzi sobie tam przyzwoicie, ale jego głowa jest gdzie indziej. Portugalczyk otwarcie dąży do powrotu na europejskie salony, a klubem, który zajmuje w jego wyobraźni centralne miejsce, jest FC Barcelona.
Problem w tym, że saudyjska strona nie zamierza łatwo odpuścić. Al-Nassr planuje uruchomić jednostronną klauzulę przedłużenia kontraktu zawodnika, co skutecznie mogłoby zamknąć mu drogę wyjścia. Agent piłkarza, Jorge Mendes, aktywnie próbuje temu zapobiec i utrzymać otwarte drzwi dla ofert z Europy.
Do całej układanki dochodzi jeszcze jeden element. Jak podaje dziennik SPORT, zainteresowanie Felixem wyraziło Al-Hilal. Były dyrektor wykonawczy tego klubu, Tarek Al-Tuwaijri, nie krył swoich nadziei:
„Mam nadzieję przede wszystkim, że Felix nie opuści ligi. Jeśli Al-Hilal może go pozyskać, byłoby to dobre rozwiązanie. To samo dotyczy Al-Ittihad i Al-Ahli.”
Widać wyraźnie, że po saudyjskiej stronie istnieje wspólny front, którego celem jest utrzymanie Portugalczyka w Saudi Pro League za wszelką cenę. Każda kolejna oferta z regionu to kolejna przeszkoda na drodze do wymarzonego transferu do Katalonii.
A co na to Barcelona? Na ten moment nie ma żadnych potwierdzonych kontaktów między klubem a otoczeniem gracza. Plotki nie przerodziły się w realne rozmowy, a ekonomia ewentualnego transferu stanowi poważną barierę. Linia ataku Dumy Katalonii wygląda stabilnie i dysponuje solidną głębią składu, co sprawia, że przestrzeń na powrót Felixa jest minimalna.
Wszystko wskazuje na to, że przyszłość 25-latka będzie jedną z najbardziej rozciągniętych w czasie transferowych historii nadchodzących okien. Barcelona będzie się przewijać w tych spekulacjach regularnie, ale szanse na faktyczną realizację marzeń Portugalczyka pozostają na razie niewielkie.