Debiut w Barcelonie opóźniony przez biurokrację
Barcelona zimą sięgnęła po Hamzę Abdelkarima, 18-letniego egipskiego napastnika, wypożyczonego z Al Ahly. Choć zawodnik trenował już z rezerwami Blaugrany i zebrał pochwały od sztabu, nie może oficjalnie zadebiutować przez zawirowania związane z formalnościami. Uporczywa biurokracja zmusiła go do powrotu do Egiptu.
Zimowe okienko transferowe w Barcelonie miało zapewnić zastrzyk młodego talentu – na Camp Nou trafił Hamza Abdelkarim, 18-letni napastnik z Egiptu, wypożyczony z Al Ahly. Entuzjazm fanów szybko musiał jednak ustąpić zniecierpliwieniu: formalności okazały się przeszkodą, której do tej pory klub nie zdołał pokonać.
Jak informuje Mundo Deportivo, Abdelkarim został zmuszony do tymczasowego powrotu do Egiptu. Procedury związane z uzyskaniem pozwolenia na pracę w Hiszpanii są na tyle zawiłe, że konieczna okazała się obecność piłkarza w jego ojczyźnie. Niewiele wcześniej, w podobnej sytuacji znaleźli się także Mamadou Mbacke i Mikayil Faye, którzy również musieli odczekać swoje przez administracyjne perypetie.
Formalności zamiast debiutu
Mimo że Abdelkarim ćwiczył już pod okiem Juliano Bellettiego, trenera Barcelony Atletic, i zdążył zrobić bardzo dobre pierwsze wrażenie, nie może oficjalnie występować w barwach Blaugrany. Wszystko rozbija się o papierologię, którą trzeba zaakceptować na szczeblu państwowym. Zarówno klub, jak i sam zawodnik poirytowani są wynikającą z tego niepewnością: dopóki dokumenty nie zostaną zatwierdzone, debiut pozostaje wyłącznie w sferze planów.
Nie jest to sytuacja odosobniona w Barcelonie. Wyjazd Abdelkarima do Egiptu ma przyspieszyć całą procedurę – klub nie jest w stanie oszacować, kiedy młody Egipcjanin dostanie zielone światło do gry.
Z racji braku regularnej gry w ostatnich tygodniach, coraz bardziej prawdopodobny staje się inny scenariusz: jeśli formalności zakończą się pomyślnie, Abdelkarim nie wskoczy od razu do rezerw, lecz najpierw dostanie szansę u Pola Planasa w zespole Juvenil A.