Alvarez musi pogodzić się z tym, że do Barcelony nie trafi
Atletico Madryt postawiło twardą barierę między Julianem Alvarezem a jego wymarzonym kierunkiem. Argentyńczyk stoi teraz przed wyborem, którego wolałby nie podejmować.
Julian Alvarez zaczyna godzić się z rzeczywistością, w której jego wymarzony transfer do FC Barcelony po prostu nie nastąpi. Jak informuje MARCA, Atletico Madryt jasno zakomunikowało, zarówno publicznie, jak i wewnętrznie, że nie zamierza oddać swojego napastnika bezpośrednio do rąk ligowego konkurenta.
Dla Argentyńczyka Barcelona była celem numer jeden. To właśnie przenosiny na Camp Nou postrzegał jako naturalny kolejny krok w karierze. Atletico nie ma jednak zamiaru wzmacniać rywala jednym ze swoich kluczowych piłkarzy i te drzwi się zamknęły.
Sytuacja Alvareza w Madrycie jest coraz bardziej napięta. Napastnik opuścił trzy kolejne sesje treningowe Atletico, co tylko potęguje spekulacje wokół jego przyszłości. Mimo tego klub nie zmienił stanowiska ani o centymetr.
Jeśli Alvarez ostatecznie zdecyduje się odejść, jedyną realną alternatywą wydaje się powrót do Premier League. Arsenal figuruje jako jedno z potencjalnych rozwiązań, a w ostatnich godzinach do gry wszedł też Manchester City, czyli były klub Argentyńczyka. Na razie zainteresowanie City nie przerodziło się w konkretne negocjacje.
Oba angielskie kluby stoją jednak przed tym samym problemem. Atletico wycenia Alvareza na 150 milionów euro i nie zamierza schodzić poniżej tej kwoty. To suma, która natychmiast komplikuje każdy scenariusz transferowy.
Jest jeszcze kwestia samego zawodnika. Alvarez niechętnie patrzy na powrót do Anglii. Wolałby zostać w Hiszpanii, ale jedyny hiszpański klub, do którego chciał trafić, jest dla niego niedostępny.