Theo Hernandez: Milan postawił mnie pod ścianą. Zasłużyłem na więcej
„Moim priorytetem było zostać” – przyznaje Theo Hernandez w rozmowie z Gazzettą dello Sport, odsłaniając kulisy dramatycznego rozstania z AC Milan. Lewy wahadłowy zdradza, że klub postawił go pod ścianą, grożąc odsunięciem od składu.
Theo Hernandez w najnowszym wywiadzie dla Gazzetta dello Sport nie gryzie się w język, wracając do głośnego rozstania z AC Milan. Francuski obrońca otwarcie przyznaje, że wolałby zostać w klubie z San Siro, jednak został zmuszony do odejścia przez nieprzejednane stanowisko władz.
Milan zdecydował o sprzedaży Hernandeza do Al Hilal za około 25 mln euro, choć kwota mogła być jeszcze wyższa, gdyby nie kończący się kontrakt oraz brak porozumienia w sprawie jego przedłużenia. Jak relacjonuje piłkarz, nie chodziło o wygórowane żądania finansowe, które – jak twierdzi – były zwykłą plotką.
Ultimatum i rozczarowanie decyzjami klubu
„Nigdy nie chciałem odchodzić” – Hernandez stanowczo odrzuca narrację o chęci transferu. „Moim celem było zostać w Milanie” – podkreśla, wskazując, że priorytetem była gra dla Rossonerich. Atmosfera w szatni pogorszyła się jednak po zmianach w zarządzie. Zawodnik wspomina, że kiedy przybył na San Siro, klub prowadził duet Massara-Boban, a jego sportowym wzorem był Maldini. Po ich odejściu wszystko miało pójść w złym kierunku.
Do tego pojawiły się dramatyczne momenty – Hernandez przyznaje, że część krytyki kibiców bardzo go zabolała, szczególnie po czerwonych kartkach, jakie obejrzał w meczach przeciwko Fiorentinie i Feyenoordowi. „Jestem tylko człowiekiem, lepiej bym radził sobie psychicznie, ale kibice znają prawdziwego Theo” – tłumaczy.
Piłkarz odniósł się też do plotek o rzekomych problemach dyscyplinarnych oraz trudnych relacjach z trenerami, prostując, że wiele rzeczy było wyolbrzymianych, a on sam dogadywał się nawet z wymagającym Conceicao. W tle pozostaje jednak poczucie opuszczenia przez niektórych dyrektorów i zarzuty o brak wsparcia.
„Zasłużyłem na lepsze traktowanie. Kiedy dyrektor dzwoni i mówi: »jeśli zostaniesz, odsuniemy cię od składu«, to co miałem zrobić?”
– wspomina Hernandez, tłumacząc motywy odejścia. Dodał, że niełatwo było zostawić klub, dla którego zdobył najwięcej bramek w historii jako obrońca.
W rozmowie pojawiają się także osobiste akcenty. Theo z rozrzewnieniem wspomina dzień, gdy Paolo Maldini osobiście zadzwonił do niego z propozycją przejścia do Milanu: ten moment uznał za najważniejszy w sportowej karierze. W szatni największą osobowością miał być Zlatan Ibrahimović („Potrafił nas wszystkich zmobilizować na treningach, czasem wręcz »robił porządek« dla dobra zespołu”), natomiast chwilą zwrotną była wysoka porażka 0:5 z Atalantą – po niej zespół „zjednoczył się i zaczął rosnąć pod wodzą Pioliego”.
Na pytanie o powrót do utytułowanego włoskiego klubu, Hernandez deklaruje, że choć teraz chce zwyciężać w nowych barwach, powrót do Mediolanu mógłby być możliwy tylko wtedy, gdy zmienią się niektóre osoby decyzyjne.