Piątek wyjawia, czemu nie wyszło w Milanie. Szczere słowa dla kibiców

Krzysztof Piątek szczerze o Milanie. Zmiany zniszczyły jego karierę w wielkim klubie

Krzysztof Piątek
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Maciek
20 listopada 2025 08:22
3 minuty czytania

Już od pierwszych dni w Mediolanie Krzysztof Piątek błyszczał skutecznością i wydawało się, że jego kariera tylko przyspieszy. Dlaczego jednak po tak obiecującym początku wszystko się rozsypało? Zawodnik odsłania kulisy.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Krzysztof Piątek jeszcze niedawno był maskotką trybun na San Siro, po transferze z Genoi za niemałą kwotę 35 milionów euro. Ledwo przekroczył próg klubu, a już strzelał gole jak na zawołanie – pierwsze cztery mecze, cztery trafienia. Niewielu napastników potrafiło tak gładko wejść do jedenastki AC Milan, a skuteczność Polaka rozbudziła oczekiwania wśród fanów i zarządu.

To właśnie ten początek Piątek wspomina jako najlepszy moment we włoskim futbolu: "Pierwsze miesiące były bardzo pozytywne. Mieliśmy trenera z jasną wizją gry i pasowałem do jego systemu" – przyznaje, wspominając współpracę z Gennaro Gattuso. Niestety, już w kolejnym sezonie pojawiły się schody. Klub przeszedł spore roszady, a na ławce pojawił się Marco Giampaolo. "Byłem wtedy bardzo młody, kupili mnie za duże pieniądze i miałem ogromną presję na głowie i nogach... To nie było proste. Patrząc dziś z perspektywy czasu, wiem, że stać mnie było na więcej" – zdradził napastnik w rozmowie z włoskimi mediami.

Zmiany szkoleniowca i kierownictwa zbiegły się też z oczekiwaniami, które wręcz rosły z tygodnia na tydzień. Piątek przyznaje, że już wtedy czuł, jak ciężar przejętej „dziewiątki” zaczyna go przygniatać, a sprzyjający mu na początku Milan nagle stał się miejscem coraz trudniejszym do gry. Brak stabilizacji i stale rosnące wymagania, jego zdaniem, były przełomowe dla dalszych losów na Półwyspie Apenińskim.

Wspominając dalej swoje włoskie przygody, Piątek szczególnie wyróżnia pół roku w Genui: "Strzelałem tam niemal w każdym meczu, a kibice niesamowicie mnie wspierali. Tych chwil nie zapomnę" – tłumaczy. Milan zaś jawi mu się jako klub z ogromną tradycją i niepowtarzalnym klimatem stadionu, do którego, jak sam stwierdził, bardzo tęskni.

Aktualnie Piątek występuje już poza włoską Serie A, ale do tej ligi i dawnych klubów ciągle wraca myślami przed ekranem. Zdradził, że na bieżąco śledzi wyniki Genoi, Milanu i Fiorentiny. O czołowych „Rossonerich” mówi wprost: "Milan wykonuje świetną robotę i życzę im sukcesów. Pozostałe ekipy muszą jeszcze popracować". Zapytany o przesłanie dla kibiców, nie wahał się ani chwili: "Brakuje mi atmosfery na San Siro. Mam nadzieję, że Milan sięgnie po scudetto. To wielki klub i zasługuje na tytuł".

"Pierwsze miesiące były bardzo pozytywne. Mieliśmy trenera z jasną wizją gry i pasowałem do jego systemu. Z czasem wszystko się zmieniło, a otoczenie nie sprzyjało już takim wynikom".
Krzysztof Piątek dla Sky / MilanNews [tłum. - red.]
Źródło: SempreMilan

Wybrane dla Ciebie