Mattia Caldara żałuje transferu z Juventusu – koniec kariery włoskiego obrońcy – StolicaSportu.pl

Caldara kończy karierę i żałuje odejścia z Juventusu. Szczere wyznanie

Flaga Juventusu
fot. Pixabay
Domyślna grafika
Maciek
16 listopada 2025 10:05
3 minuty czytania

Już na początku kariery miał bić się o najwyższe cele, a skończył ze sporym niedosytem i pretensjami do siebie. Mattia Caldara, który wyceniany był na ogromny potencjał, w wieku 31 lat żegna się z zawodową piłką i otwarcie przyznaje, że zbyt szybko zrezygnował z walki o miejsce w Juventusie.

Rzadko który zawodnik mówi o błędach tak szczerze, jak Mattia Caldara. Włoski obrońca w wieku zaledwie 31 lat żegna się z profesjonalnym futbolem, choć jego kariera jeszcze kilka lat temu miała zmierzać w zupełnie inną stronę. Sprowadzenie do Juventusu w 2018 roku zwiastowało wielkie rzeczy, a dzisiaj – po serii niepowodzeń i nieprzepracowanych szans – piłkarz nie ukrywa, że decyzja o opuszczeniu Turynu była punktem zwrotnym, którego będzie już zawsze żałował.

Juventus sprowadził Caldara z Atalanty, ale pozwolił mu rozwinąć skrzydła na wypożyczeniu w dobrze sobie znanym Bergamo. Początkowy plan miał sens: kolejny sezon regularnej gry w Atalancie miał go przygotować mentalnie i sportowo na walkę o miejsce w turyńskim gigancie. Tyle tylko, że gdy już wrócił na Allianz Stadium, sytuacja zaczęła się komplikować. W drużynie czekała na niego ściana w postaci uznanych obrońców – Chelliniego, Bonucciego czy Barzagliego. Caldara się nie przebił, a na domiar złego – sam dziś mówi, że zabrakło mu cierpliwości i odporności psychicznej na czekanie.

Niepewny swojej przyszłości w Turynie, zdecydował się bardzo szybko na zmianę otoczenia. Gdy z propozycją przyszedł AC Milan, uznał, że tam szybciej wskoczy do podstawowego składu. Rzeczywistość okazała się brutalna: w barwach mediolańskiej drużyny rozegrał zaledwie jeden mecz ligowy przez sześć lat (2018–2024). Z perspektywy czasu jasne jest, jak wiele stracił, rezygnując z walki o miejsce u boku piłkarskich legend.

Caldara nie owija w bawełnę. Jak przytacza "Il Bianconero", wyznał:

„W tamtych miesiącach było dużo zainteresowania moją osobą. W grudniu podpisałem kontrakt z Juventusem, który wtedy wydawał się nieosiągalnym klubem. Nie zagrałem jednak ani jednego meczu dla Juve. Zostałem wypożyczony do Bergamo i to była dobra decyzja – nie byłem jeszcze gotowy. W 2018 roku pojawiłem się w Turynie, ale nawet się nie rozpakowałem. Miałem za sobą sezony gry w pierwszym składzie, a tu przede mną byli Chiellini, Bonucci, Barzagli. Giorgio ciągle mi powtarzał: »Cierpliwości, Mattia, zostań tutaj«, a ja już wiedziałem, że nie znajdę miejsca. Ostatecznie Milan się zgłosił i przyjąłem ich ofertę.”

W jego słowach nie ma już uciekania od odpowiedzialności. Dodaje: „Z perspektywy czasu lepiej byłoby wtedy zostać. Byłem psychicznie za słaby. Pobyt w środowisku takim jak Juve i nauka od mistrzów – nawet bez gry – wyszłyby mi na dobre.” Trudno o bardziej wymowny komentarz do własnego wyboru. Caldara pokazuje tym samym, jak kluczowa jest cierpliwość i hart ducha w świecie wielkiego futbolu – a decyzje podejmowane pod presją nieraz przekreślają lata pracy.

Źródła: Il Bianconero, Juvefc.com

Wybrane dla Ciebie